kolejka po rogale świętomarcińskie

Poznań: Kolejki po rogale świętomarcińskie

Kto chce się dziś zajadać rogalami świętomarcińskimi, zwłaszcza tymi certyfikowanymi – musi swoje odstać w kolejce. Przed cukierniami i piekarniami, które oferują ten smakołyk, stoją całkiem spore kolejki, choć niestety, krótsze niż rok temu.

Ale kolejki są długie tylko zdaniem kupujących, bo cukiernicy są innego zdania.
– Naprawdę dużo kupują firmy: dla pracowników, partnerów, wysyłają za granicę – wyjaśnia jeden z cukierników. – W tym roku, ze względu na pandemię, zamówili znacznie mniej. Zresztą kupujących dla siebie też jest mniej, widać to już od kilku dni. Myśmy sprzedali wszystko, owszem, ale piekliśmy w tym roku o jedną trzecią mniej niż zwykle…

Dla innej cukierni rogale to z kolei szansa na nadrobienie strat z tego roku, bo już wiadomo, że nie jest to najlepszy rok.
– Ludzie zdecydowanie w tym roku mniej kupowali słodkiego – mówi pani Barbara Czeszewska, która w niej sprzedaje. – Bo i mniej wychodzili przez pandemię, a teraz to w ogóle prawie przestali. No i jak człowiek nie wie, czy będzie miał pracę, czy nie albo płacą mu połowę pensji, to gdzie mu tam do ciastek… Ale rogala to wiadomo, zjeść trzeba, więc mam nadzieję, że przynajmniej teraz trochę odbijemy od dna…

Kolejki stoją więc przed wszystkimi cukierniami oferującymi rogale z certyfikatem, a chętni ustawiali się już przed ósmą rano. Rogale schodzą jak ciepłe bułki – zwłaszcza w tym bardziej renomowanych piekarniach i cukierniach. Ale warto przypomnieć, że co roku Wielkopolska Izba Rzemieślnicza publikuje listę cukierników i piekarzy, których rogale świętomarcińskie zostały uznane za zgodne z recepturą i tradycją, więc dostały certyfikaty. Jeśli więc nie uda wam się kupić rogali w ulubione cukierni – zawsze możecie sprawdzić, gdzie jeszcze możecie dostać te prawdziwe, z certyfikatem.

el

5 1 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze