Poznań: Klient bezobsługowego sklepu uwięziony w placówce

Mężczyzna wszedł do bezobsługowego sklepu na ulicy Półwiejskiej – i nie mógł z niego wyjść, bo… rozładował mu się telefon. A przypomnijmy, że jest to placówka, z której można skorzystać wyłącznie dzięki aplikacji w telefonie.

Uwięzionego uratowała przechodząca kobieta, która na szczęście dysponowała aplikacją i mogła uwolnić pechowego klienta. Okazało się też, że towarzyszka mężczyzny, która została przed sklepem, usiłowała ze swojego telefonu dodzwonić się na infolinię sklepu.

Jak informuje telewizja WTK, sklep przewidział takie przypadki i dlatego w środku jest instrukcja, która wyjaśnia, co robić w sytuacji awaryjnej. Jest tam też duży zielony przycisk służący do ewakuacji w sytuacjach awaryjnych. Nie wiadomo, czy mężczyzna go nie zauważył czy też przycisk nie zadziałał. Firma zamierza zbadać sprawę.

el

10
Dodaj komentarz

avatar
Szymon Fudo
Szymon Fudo

Tak z reguły zaczynają się horrory.

Pixel
Pixel

Ale to trzeba być wybitnym inteligentem, żeby iść gdziekolwiek z rozładowanym telefonem. Tylko pogratulować. A uprzedzając pytania i krytykę, to nie. Mi się to nigdy nie zdarzyło i nie zdarzy. Ja telefon ładuję codziennie, zanim gdzieś wychodzę to też go podłączam do ładowarki. A jeśli nie mam pewności, że bateria wytrzyma do powrotu, to biorę powerbank. Mojemu telefonowi nigdy nie zabraknie prądu i dzięki temu mnie nigdy nie spotaką takie sytuacje.

Agata Leśnowolska
Agata Leśnowolska

Tomek Stryczniewicz trzeba wbić

hak_fin
hak_fin

wybitny idiota 😀 Udaje się do sklepu obsługiwanego poprzez aplikację z rozładowanym telefonem 😀

Andrzej3
Andrzej3

Jeśli jest tak głupi żeby nie dopilnować naładowania telefonu to przycisku też pewnie nie widział ani instrukcji.