Poznań: Jak ścigać gapowiczów w strefie parkowania?

Problem trudny do rozwiązania – ale Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie wymyślił metodę. Nie tylko się sprawdza, ale jeszcze przynosi spore pieniądze do miejskiego budżetu.

Nie, nie chodzi o postawienie strażnika czy kontrolera powiedzmy co 20 miejsc parkingowych. Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie kupił dwa specjalne samochody z kamerami skanującymi auta stojące w strefie. Jak to działa?

Jak informuje transportpubliczny.pl, jeden samochód objeżdża strefę, a jego kamery skanują tablice rejestracyjne wszystkich zaparkowanych aut i sprawdzają, czy opłata wpłynęła. Po jakimś czasie tą samą trasą jedzie drugi. Też skanuje i przesyła dane do bazy. Jeśli jakaś rejestracja pojawi się drugi raz – system znów sprawdza, czy wpłynęła opłata. Jeśli jej nie ma, to system wystawia mandat. Człowiek tylko musi wydruk włożyć do koperty i wysłać do właściciela auta.

Już pierwszego dnia samochody zeskanowały 13 147 tablic. Tych sfotografowanych dwukrotnie i nieopłaconych było 4481. Po sprawdzeniu wytypowanych aut okazało się, że 603 właścicielom należą się mandaty za brak opłaty parkingowej.

Oczywiście nie jest to takie proste jak się wydaje – i nawet nie chodzi tu o koszt kupna takich samochodów. Ale wdrożenie takiego systemu wymaga skorelowania z nim sytemu parkomatów, by dane z nich spływały w czasie rzeczywistym, a nie po powiedzmy dwóch godzinach. Wymaga też specjalnego zespołu, który będzie te mandaty pakował i wysyłał – wysłać ponad 600 sztuk dziennie to sporo pracy.

Ale wydatek i kłopoty są zdecydowanie opłacalne, skoro w ciągu jednego dnia można wystawić ponad 600 mandatów! Dla porównania: poznańscy strażnicy miejscy w roku 2019 wystawili kierowcom, którzy zaparkowali samochody niezgodnie z przepisami, blisko 4 800 wezwań, założyli ponad 3 200 urządzeń blokujących i zarządzili odholowanie 467 aut na parking strzeżony. Co prawda ich działania akurat dotyczą tych aut, które właśnie w strefie nie parkują. Ale i tak pokazuje to skalę działań w sprawie parkowania legalnego i nie w centrum Poznania.

Zastosowanie takich samochodów dało jeszcze jedną ważną informację – jak ogromna jest skala parkowania “na gapę” w mieście. Z danych zebranych w ten jeden dzień wynika, że w Warszawie aż 13 proc. kierowców nie płaci za strefę. A to oznacza, że strefa jest mocno nieszczelna, a przez tę dziurę uciekają pieniądze, które miasto wyłożyło na infrastrukturę chociażby. Pokazuje też, że żadne podwyżki, zmiany organizacji ruchu i inne działania nie zmienią sytuacji dopóki kilka tysięcy kierowców będzie wiedziało na pewno, że mogą zaparkować w centrum “na gapę”.

Ciekawe, jaki wynik wyszedłby w Poznaniu.

Lilia Łada

Daj znać innym

Dodaj komentarz

avatar