Poznań: Interwencja w Koziegłowach. „Ratunku, on mnie zabije”

strażnik gminny w pracy fot. Straż Gminna Czerwonak

Strażnicy gminni z Czerwonaka interweniowali podczas awantury domowej w jednym z mieszkań w Koziegłowach, gdzie kobieta była duszona przez partnera. By obezwładnić napastnika, musieli użyć gazu.

Strażnicy zostali wezwani do awantury domowej w jednym z mieszkań, jak opisuje Straż Gminna z Czerwonaka na swoim profilu społecznościowym. Jednak nie mogli się dostać do środka, bo drzwi były zamknięte na klucz. Tymczasem odgłosy dobiegające ze środka świadczyły o tym, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna: słychać było krzyki, płacz i odgłos, który wydaje osoba duszona.

W pewnym momencie kobiecie udało się otworzyć drzwi strażnikom – płakała przy tym i krzyczała: „ratunku, on mnie zabije” – a wtedy strażnik szybko wstawił nogę, uniemożliwiając zamknięcie drzwi.

Powstała szpara pozwoliła też strażnikom zobaczyć, co dzieje się w mieszkaniu.
„Mężczyzna, cały czas napierając na drzwi, próbował je zamknąć, jednocześnie drugą ręką podduszał kobietę w mieszkaniu” – opisuje strażnik.

Mężczyzna nie reagował na polecenie otwarcia drzwi wydane przez strażnika, który zagroził mu użyciem gazu. Gdy rzucił kobieta o podłogę, strażnik użył ręcznego miotacza gazu. Jego partnerka ubezpieczała go w tym czasie.

Gaz odniósł skutek. Mężczyzna zaczął kaszleć i wreszcie puścił kobietę, którą funkcjonariusze wyprowadzili na zewnątrz. Za nią wyszedł też mężczyzna, ale strażnicy odseparowali go od kobiety.

„Kobieta bała się o swoje życie” – relacjonują strażnicy. – „Mówiła, że mężczyzna od dłuższego czasu ją podduszał i gdyby nie udało nam się wejść do mieszkania, to prawdopodobnie by ją udusił”.

Sprawą zajmuje się policja.