Poznań: Dziury na Starym Rynku. Na przejściach dla pieszych

fot. Sławek Wąchała (zdjęcie ilustracyjne)

Przechadzki po zmroku na Starym Rynku bywają niebezpieczne – nawet jeśli spacerowicz porusza się tylko wytyczonymi szlakami. Pewien przechodzień wpadł do głębokiej dziury znajdującej się właśnie na wytyczonym dla pieszych przejściu.

Oczywiście wszyscy wiedzą, że na Starym Rynku trwa remont, a kto nie wie i wybierze się tam – szybko się o tym przekona. Jednak miasto zapewniało, że przez cały czas trwania remontu będą zapewnione dojścia do wszystkich budynków i lokali, piesi będą mieli do dyspozycji wytyczone przejścia.

No i mają – tylko że w jednym z nich, tuż przy ogrodzeniu znajduje się okazała dziura. Na oczach reportera Głosu Wielkopolskiego wpadł w nią przechodzący mężczyzna, który jej zwyczajnie nie zauważył. Mężczyźnie nic się nie stało, ale zupełnie inaczej by to mogło wyglądać, gdyby zamiast niego było tam dziecko. W dziurę o długości pół metra dorosły mężczyzna się nie zmieścił, ale dziecko – jak najbardziej.

Kilka miesięcy temu przechodnie i mieszkańcy Świętego Marcina narzekali, że po remontowanej ulicy nie sposób przejść, bo nie wiadomo, którędy prowadzą przejścia. Ich oznakowanie i zabezpieczenie pozostawia wiele do życzenia. Wcześniej takie same zastrzeżenia mieli mieszkańcy remontowanych Wierzbięcic. Tam zdarzało się, że nie mogli wyjść z domu, bo przed progiem ziała okazała dziura…

Sytuacja na Starym Rynku pokazuje, że brak odpowiednich zabezpieczeń i oznaczeń to najwidoczniej cecha charakterystyczna poznańskich remontów, skoro powtarza się na wszystkich budowach. Oczywiście można zrozumieć, że nie wszystko da się zrobić na piątkę z plusem, zwłaszcza że miasto stale podkreśla brak ludzi do pracy – jednak odpowiednie zabezpieczenie placu budowy to nieodłączna część profesjonalnego podejścia do swoich obowiązków.

Jeśli profesjonalizm w prowadzeniu prac nie jest wystarczającym argumentem – to władze miasta powinny pomyśleć o finansach. Bo jeśli budżet nie przedstawia się dobrze, jak podkreśla prezydent Jacek Jaśkowiak przy każdej okazji, to narażanie się na ryzyko płacenia wysokich odszkodowań za obrażenia odniesione z powodu niewystarczającego zabezpieczenia przejścia nie jest chyba najlepszym pomysłem.

A przypomnijmy, że remont Starego Rynku potrwa jeszcze co najmniej rok, bo terminem zakończenia ma być jesień 2023 roku. W tym czasie naprawdę wiele osób może wpaść w tę dziurę, połamać ręce i nogi, no i potem zażądać odszkodowania od miasta. Naprawdę nikogo nie niepokoi ta ewentualność, nie mówiąc już o zwykłej, ludzkiej empatii?

fot. archiwum