odwołanie PIM, remont Wierzbięcic fot. mat. pras.

Poznań: Mieszkańcy Wierzbięcic żądają odwołania zarządu PIM

Chodzi o remont ulicy Wierzbięcice. Mieszkańcy od dawna mają wiele zastrzeżeń co do sposobu, w jaki jest prowadzony, a teraz jeszcze dowiedzieli się, że termin zakończenia prac znów ma się opóźnić. – Dosyć tego! – mówią.

“Domagamy się odwołania zarządu Poznańskich Inwestycji Miejskich i przede wszystkim racjonalnego, poznańskiego wydawania naszych pieniędzy” – czytamy w apelu mieszkańców opublikowanym w mediach społecznościowych. – “Wszyscy mieszkamy lub pracujemy na Wierzbięcicach. Wszyscy chcemy powiedzieć jasno i wyraźnie: Poznańskie Inwestycje Miejskie to spółka miejska, która powinna pracować dla mieszkanek i mieszkańców Miasto Poznań, nie przeciwko nam. Informacje o kolejnym przedłużeniu od początku źle zaprojektowanego i prowadzonego remontu Wierzbięcic są dla nas podstawą do dymisji Zarządu Poznańskich Inwestycji Miejskich”.

O jakim kolejnym przedłużeniu inwestycji mówią mieszkańcy? Zgodnie z ostatnią informacją przekazaną przez Poznańskie Inwestycje Miejskie, na przełomie sierpnia i września ulicą mają pojechać samochody, a we wrześniu – tramwaje. Ponieważ budowa rozpoczęła się 17 sierpnia 2020 roku, dwa miesiące później niż planowano, a wykonawca miał zgodnie z umową 330 dni na przywrócenie ruchu tramwajowego, to rzeczywiście można tu mówić o kilkutygodniowym poślizgu.

Jednak mieszkańcy otrzymali informację, że uruchomienie drogi i tramwajów będzie jeszcze później.
– PIM nie wydał na czas materiału i wykonawca czekał, aż na św Marcinie rozbiorą stary bruk – wyjaśnia Marcin Staniewski, społecznik i mieszkaniec Wierzbięcic. – Taką informację otrzymałem. Po drugie obok dawnego kina Wilda znów napotkano problemy. Według wykonawców znacznie bardziej prawdopodobny jest październik albo listopad. Zresztą wystarczy popatrzeć na to, w jakim stanie obecnie jest ulica. Nie ma realnych szans na sierpień.

Gdyby jeszcze na budowie prace toczyły się od rana do wieczora, mieszkańcy jeszcze jakoś by przeżyli to spóźnienie. Ale widzą, jak prowadzone są prace: układanie płyt po kilka, ludzie miotający się po budowie z jednego końca na drugi bez ładu i składu.
– Brak logiki, brak zarządzania, brak inspekcji – podsumowuje krótko Staniewski.

W momencie kiedy prace budowlane toczą się w szczerym polu, dwa miesiące spóźnienia nie mają istotnego znaczenia. Jednak gdy mamy do czynienia ze śródmiejską ulicą, przy której mieszkają ludzie, sprawa wygląda zupełnie inaczej. I nie chodzi tu o problemy takie jak niemożność dojazdu i zaparkowania samochodu. Bywały dni, że mieszkańcy w ogóle nie mieli jak wyjść z budynku, bo wejście było otoczone ze wszystkich stron wykopami, a innego nie było. Woda, prąd czy gaz były wyłączane bez wcześniejszego powiadomienia i bez informacji, kiedy znów zostaną włączone.

Osoby, które prowadziły sklepy czy lokale usługowe, straciły większość klientów – bo kto przyjdzie na zakupy czy na kawę, jeśli dojście do lokalu codziennie prowadzi inną, fatalnie oznakowaną drogą, tak, że nie można trafić? A skargi i protesty zanoszone do prezydenta nie dawały żadnych efektów.

Dlatego mieszkańcy postanowili zaprotestować – i upublicznić swój protest, mając nadzieję, że ta forma dotrze do prezydenta.

5 4 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze