plaża Rusałka, fot. Paulina

Poznań: Czy ktoś panuje nad poznańskimi kąpieliskami? “Najgorzej jest w weekendy”

Bezdomni nocujący na plaży, dzikie imprezy z alkoholem, psy kąpiące się na kąpieliskach mimo zakazu, samochody parkujące gdzie popadnie – i brak skutecznej reakcji służb. Tak oceniają miejskie kąpieliska poznaniacy.

W tym roku z powodu pandemii mieszkańcy stolicy Wielkopolski częściej korzystali z uroków wypoczynku w mieście niż w latach poprzednich – a więc też częściej zauważali niedostatki miejskich kąpielisk. A jest ich całkiem sporo, jeśli sądzić po sygnałach od naszych Użytkowników. Problemem jest kultura wypoczywających – ale też, a może nawet przede wszystkim to, że nikt się nie poczuwa do stałej dbałości o porządek i bezpieczeństwo na kąpieliskach.

“Nad Rusałką, pod drzewem rosnącym na plaży, urządzili sobie legowisko bezdomni” – napisała do nas pani Klaudia. – “Śpią tam, leżą, a od południa zaczynają pić i hałasować. Zwróciłam im uwagę, bo byłam na plaży z dziećmi – usłyszałam wiązankę przekleństw, a ich zachowanie stało się jeszcze gorsze. Poszłam więc do ratowników, bo to oni pilnują przestrzegania regulaminu kąpieliska. I okazało się, że nie, że to nie ich zadanie, że powinnam zadzwonić po straż miejską. Ale do straży nie udało mi się dodzwonić. Zresztą, gdyby nawet mi się udało, to po ilu minutach patrol dotarłby nad jezioro? Piętnastu? Trzydziestu? Przecież po takim czasie interwencja nie będzie miała sensu, bo bezdomni zdążą uciec. Czy w takich miejscach nie powinna być ochrona, jak na koncertach czy w ogóle imprezach masowych?”

Na brak porządku i bezpieczeństwa narzekają też plażowicze nad Strzeszynkiem. Pani Anna opisuje sytuację z 11 lipca, gdy pijany, agresywny mężczyzna na plaży nad jeziorem napadł na kobietę, pobił ją i okradł, a także zabrał jej psa. Inni plażowicze wezwali policję i obezwładnili damskiego boksera zanim przyjechała policja. “Na szczęście znaleźli się dzielni mężczyźni, bo policja przyjechała po kilkunastu minutach” – napisała do nas pani Anna. – “To bardzo szybko, fakt, ale dla bitej kobiety, gdyby nie dostała pomocy, to wieczność. Ja wiem, że policja nie może być wszędzie, ale czy w takich miejscach jak plaże, gdzie jest alkohol i większe prawdopodobieństwo takich zdarzeń nie powinien być jakiś stały patrol?”.

Na inny z kolei problem zwracają uwagę plażowicze znad jeziora Kierskiego. To kierowcy, którzy niespecjalnie przejmują się przepisami ruchu drogowego i gdy przyjeżdżają na plażę zostawiają swoje samochody gdzie popadnie.
“Najgorzej jest w weekendy” – opisuje pan Maciej, mieszkaniec Kiekrza. – “Kierowcy przy plaży Smoczej, ale nie tylko, parkują wszędzie: na trawnikach, pod domami, utrudniając przejazd i przejście, nie przejmując się tym, że piesi i rowerzyści przez ich parkowanie są praktycznie niewidoczni i łatwo może dojść do nieszczęścia. Kilkakrotnie kompletnie zastawili mi wjazd do domu. W normalnym kraju zadzwoniłbym po straż miejską albo inne służby i w pięć minut zastawiające samochody znalazłyby się na lawecie, a w dziesięć – na parkingu policyjnym. Ale u nas to niestety tak nie działa”.

Jak zwraca uwagę pan Maciej, na każdym kąpielisku obowiązuje regulamin, ale co z tego, skoro nikt go nie przestrzega?
“Bo wie, że może” – podsumowuje pan Maciej. – “I wie, że służb miejskich, porządkowych, zarządcy kąpieliska specjalnie to nie obchodzi. A przecież jest tam monitoring, więc są też dowody na łamanie prawa. Nie byłoby najmniejszych problemów, żeby pociągnąć sprawców do odpowiedzialności”.

Pani Grażyna z kolei zwraca uwagę na problem psów. Biegając codziennie rano Plażojadą na różnych odcinkach regularnie widzi, jak właściciele psów spacerują z psami po plaży i beztrosko zachęcają je, żeby wykąpały się w jeziorze – co jest niezgodne z regulaminem, bo na plażę psów wprowadzać nie wolno.
“Już nie wspomnę o załatwianiu potrzeb fizjologicznych na piasku, co też nie powinno mieć miejsca” – pisze pani Grażyna. – “Ale najgorsze jest to, że nie ma do kogo z tym pójść. Zwróciłam uwagę właścicielce dużego owczarka niemieckiego, to mi zagroziła, że poszczuje mnie psem. Poszłam o tym powiedzieć ratownikom, to stwierdzili, że to nie ich problem, że oni zajmują się tylko kąpiącymi”.

Nad porządkiem na miejskich plażach nikt nie panuje – uważają nasi Użytkownicy.
“Co się musi zdarzyć, żeby ta spychologia się skończyła, żeby ktoś się przejął tym bałaganem i chaosem?” – pyta pan Maciej. – “Przejechany pieszy albo rowerzysta czy plażowicz zabity butelką przez pijanego imprezowicza, któremu śmiał zwrócić uwagę?”.

4.5 2 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze