Portal motoryzacyjny o rondzie Rataje: „oznakowanie jest skandaliczne”

rondo Rataje, zdjęcie ilustracyjne fot. PIM

Niedawno oddane do użytku po remoncie rondo Rataje staje się sławne w Polsce: „Najgorsze możliwe oznakowanie”, „zbytecznie skomplikowany bubel” – to jeszcze najłagodniejsze określenia, jakie padają pod jego adresem. Tak ocenił rondo portal motoryzacyjny. I pyta: „wy tam serio tak żyjecie?”.

„Autoblog”, motoryzacyjna część portalu „spiderweb” nie zostawił na organizacji ruchu na rondzie Rataje suchej nitki. jego zdaniem jest ono „przykładem najgorszego możliwego oznakowania”, „drogowym bublem, zbytecznie skomplikowanym, z namieszaną organizacją ruchu powodującą tylko kłopoty”. I nie zmienia sytuacji opublikowanie przez Poznańskie Inwestycje Miejskie, autora ronda, filmu na Youtube, który pokazuje, jak się poruszać po rondzie. Bo jak ocenia „Autoblog”, jeśli potrzebny jest wyjaśniający film, żeby kierowcy wiedzieli, jak jechać – to znaczy, że oznakowanie jest złe.

Oznakowanie jest po to, by kierowca wiedział, jak się poruszać po drodze – albo po rondzie. Kwestia niby oczywista, ale jak się okazuje – nie do końca, bo na rondzie Rataje ewidentnie znaki nie wystarczają. Zdaniem „Autobloga” problem tkwi w namalowanych linią przerywaną sugerowanych pasach zjazdowych i wjazdowych. One wprowadzają konflikt między kierowcami jadącymi wzdłuż linii. Trzeba też pamiętać, że nie każdy kierowca zna przepisy na wyrywki i wielu nadal sądzi, że jak na rondzie chcesz skręcić w lewo, to musisz jechać lewym pasem, mimo że wcale tak nie jest. Mylą także strzałki kierunkowe ustawione na rondzie.

„Takie oznakowanie jak powyżej jest skandaliczne, niedopuszczalne i zaprzecza wszelkim prawidłom oznakowania dróg. Ten kto to zrobił i zatwierdził, powinien osobiście je zdrapywać żyletką z asfaltu” – podsumowuje w „Autoblogu” Tymon Grabowski.

Jego zdaniem problem polega na tym, że ktoś próbował na rondzie Rataje połączyć dwa rodzaje rozwiązań: rondo zwykłe i rondo turbinowe, co w efekcie dało chaos i dezorientację kierowców. Bo na zwykłym rondzie można jechać dowolnym pasem, dlatego że można skręcić wyłącznie w prawo z prawego pasa – pozostałe służą do wyprzedzania lub omijania pozostałych uczestników ruchu. Natomiast rondo turbinowe nie jest rondem, tylko konstrukcją, która umożliwia zjechanie z jednego pasa tylko na jeden konkretny zjazd. Rondo Rataje byłoby zwykłym rondem, gdyby nie te przerywane linie, przecinające właściwe pasy ruchu jak na rondzie turbinowym i wprowadzające chaos. W dodatku taka organizacja ruchu, jak uważa „Autoblog”, jest niezgodna z przepisami. I stąd pytanie autora do poznańskich kierowców: „jak wy tam żyjecie?”.

Podziel się:

Ostatnio dodane: