Makana Baku fot. Piotr Leśniowski Warta Poznań

Pogoń Szczecin – Warta Poznań: zasłużony remis

To było ciekawe spotkanie i szkoda, że zakończone tylko remisem. Zdobyty dzięki remisowi punkt to także sukces, ale zespół, który po 27. kolejce awansował na czwarte miejsce i stał się największym zaskoczeniem sezonu, obudził apetyty na więcej.

Niewiele brakowało, a spotkanie rozpoczęłoby się golem dla Pogoni. W 7. minucie spotkania Kurzawa dostał piłkę od Benedyczaka – i nie trafił, mając przed sobą pustą bramkę. Wydawało się zresztą, że gol dla gospodarzy jest tylko kwestią czasu. od początku spotkania to Pogoń dominowała na boisku i częściej posiadała piłkę, a poznaniacy nie wychodzili poza własne pole karne, skupiając się na obronie.

Jednak trzeba przyznać, że w tym byli niezwykle skuteczni. Mimo kilku błyskotliwych akcji szczecinianom do końca pierwszej połowy meczu nie udało się przebić słynnej już obrony Zielonych i ta część spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa rozpoczęła się od groźnego ataku Kowalczyka na bramkę Warty. Na szczęście Adrian Lis obronił, ale z ogromnym trudem i prawie na leżąco.

Jednak w 54. minucie Warta zrewanżowała się za tę akcję, i to z naddatkiem. Żurawski podał piłkę do Baku, ten przyjął ją, odwrócił się i wysłał bombę nie do obrony prosto do bramki Stipicy. Zieloni znów zagrali w swoim stylu: skupieni na obronie, nie na ataku, ale gdy już zaatakowali – jest gol.

Jednak Pogoń nie zamierzała tego tak zostawić – i to jej się niestety udało. W 60. minucie Kurzawa wyjął piłke Ivanovowi i strzelił, trafiając w rękę Adriana Lisa. Piłka się odbiła, Kurzawa znów strzelił – i tym razem celnie, trafiając wprost do bramki. Radość Pogoni nieopisana – ale sędzia Stefański zdecydował o konieczności sprawdzenia VAR – było podejrzenie, że Benedyczak był na spalonym. Analiza wykazała jednak, że spalonego nie było i gol został uznany, a gra potoczyła się dalej.

Mecz nabrał tempa, a stroną atakującą byli głównie szczecinianie, choć nie dawało to szczególnych efektów: ich strzały były albo niecelne, albo zablokowane przez obrońców Warty. Zieloni są skoncentrowani, grają rozważnie i imponują spokojem.

W 74. minucie kolejna groźna sytuacja dla Warty: Mata podał do dobrze ustawione w polu karnym Benedyczaka i to mógłby być gol, ale Benedyczak tylko musnął piłkę. W 82. minucie znów niewykorzystana okazja Pogoni: Kucharczyk podał do Zahovicia, a ten, będąc sam na sam z Lisem, nie trafił do bramki! W 83. minucie Benedyczak strzelił głową po rzucie rożnym i minimalnie spudłował.

W 88. minucie znów Benedyczak – i znów niecelny strzał. Ani jednemu, ani drugiemu zespołowi już do końca spotkania nie udało się zdobyć przewagi i mecz zakończył się remisem 1:1. Remisem, dodajmy, całkowicie zasłużonym. Bo co prawda to Pogoń Szczecin dominowała na boisku i to jej zawodnicy stwarzali więcej akcji strzeleckich – ale udało im się zdobyć tylko jedna bramkę. Warta Poznań, ze swoim stoickim spokojem, była mniej efektowna w działaniu na boisku, ale równie skuteczna, bo też zdobyła jednego gola.

 

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze