Sejm RP fot. Kancelaria Sejmu Rafał Zambrzycki

Podwyżki dla posłów, ministrów, premiera i pensja dla pierwszej damy

Mamy pandemię koronawirusa, a sytuacja polskiej gospodarki jest niepewna – jednak do Sejmu wczoraj późnym wieczorem trafił projekt podwyżek dla posłów, ministrów, premiera oraz pensja dla pierwszej damy.

Projekt rekomendują wszystkie kluby, a jego celem jest – jak można przeczytać w uzasadnieniu – „podjęcie próby urealnienia wynagrodzeń wypłacanych osobom pełniącym funkcje publiczne”. Bo obecne diety są za niskie, “nieadekwatne do wzrostu przeciętnego, czy minimalnego wynagrodzenia w tym samym okresie”. W dodatku chodzi przecież o wynagrodzenia nie dla byle kogo, ale dla osób stanowiących o losach społeczeństwa i państwa.

Projekt wprowadził na wczorajszym posiedzeniu komisji poseł Kazimierz Smoliński z PiS, zaskakując tym pozostałych parlamentarzystów, którzy jednakże projekt poparli.

Jak informuje Onet.pl, punktem odniesienia do podwyżek była pensja sędziego Sądu Najwyższego, która wynosi minimum 19 986 złotych brutto. Poseł lub senator będzie mógł zarobić 0,63 pensji podstawowej sędziego, czyli prawie 12,6 tys. zł brutto plus diety, co oznacza wzrost o 40 proc. w stosunku do obecnych zarobków parlamentarzystów.

Prezydent otrzyma pensję w wysokości 25 981 zł brutto, marszałkowie Sejmu i Senatu: 21 984 zł brutto, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu: 17 987 zł brutto, premier: 21 984 zł brutto, ministrowie: 17 987 zł brutto, wiceministrowie: 16 988 zł brutto, wojewodowie: 14 989 zł brutto, a wicewojewodowie: 12 990 zł brutto. Pensję po raz pierwszy w historii otrzymywałaby też pierwsza dama – byłoby to tyle samo, ile dostają wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, czyli prawie 18 tys. zł.

To nie pierwsze podejście Prawa i Sprawiedliwości do wprowadzenia podwyżek dla ekipy rządzącej. W ubiegłej kadencji jednak partia się z tego projektu ostatecznie wycofała, bo większość była zdania, że opinii publicznej podwyżki, i to tak wysokie, raczej się nie spodobają. I to wtedy – jak informuje Onet.pl – wymyślono sposób na obejście problemu przyznając wysokie nagrody ministrom. Otrzymało je tylko w 2017 roku 21 konstytucyjnych ministrów – od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł, 12 ministrów od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł, a ówczesna premier Beata Szydło ponad 65 tys. zł.

Ogółem w latach 2016-2017 na ten system dodatkowych pensji poszło z budżetu państwa ok. 6 milionów złotych. To wtedy Jarosław Kaczyński nakazał ministrom przekazanie nagród na konto Caritas, bo zbliżały się wybory samorządowe – a jednocześnie doprowadził do obniżenia pensji posłów i senatorów o 20 proc. – teraz zarabiają niego ponad 6 tys. zł plus diety – oraz do obniżki wynagrodzeń samorządowców.

Projektem jeszcze dziś może zająć się Sejm, który obraduje od rana.

el

Dodaj komentarz

avatar