wybory fot. UMP

Państwowa Komisja Wyborcza straciła uprawnienia

Państwowa Komisja Wyborcza, zgodnie z ustawą uchwaloną przez Sejm i podpisaną przez prezydenta Andrzej Dudę, straciła właściwie wszystkie uprawnienia do organizowania wyborów.

Jak informuje Onet.pl, prezydent Duda podpisał wczoraj ustawę nazywaną Tarczą 2.0, kolejną specustawę o pomocy dla przedsiębiorców i pracowników z powodu pandemii koronawirusa. jednym z artykułów Tarczy 2.0, mający nr 100, jest przepis odbierający Państwowej Komisji Wyborczej kluczowe uprawnienia.

PKW nie może więc na przykład określić wzoru kart do głosowania, zlecić druku tych kart i obwieszczeń. Natomiast obywatel z kolei nie może pobrać zaświadczenia o prawie do głosowania, ani starać się o głosowanie przez pełnomocnika.

Gminy już nie mogą przekazywać wyborcom informacji wyborczych: o numerach i granicach obwodów głosowania oraz siedzibach obwodowych komisji wyborczych. Został zawieszony także artykuł kodeksu wyborczego, który mówi, że „najpóźniej w 21 dniu przed dniem wyborów, przekazuje wyborcom w stałych obwodach głosowania, w formie druku bezadresowego umieszczanego w oddawczych skrzynkach pocztowych, informację o terminie wyborów, godzinach głosowania, sposobie głosowania oraz warunkach ważności głosu w danych wyborach”. Co oznacza, że wyborcy nie dostaną żadnej informacji o zasadach głosowania, a osoby na kwarantannie i seniorzy, którzy zgodnie z uchwalonymi zaledwie trzy tygodnie wcześniej przepisami mieli głosować korespondencyjnie – utracili taką możliwość.

Intencja Prawa i Sprawiedliwości jest jasna – partia postawiła wszystko na jedną kartę i chce wyborów korespondencyjnych dla wszystkich 10 maja. Tylko że przepisy, które umożliwiłyby ich przeprowadzenie, są na razie w Senacie i nic nie wskazuje na to, by senatorowie szybko podjęli decyzję w tej sprawie.

Oczywiście gdy ją podejmą, Sejm będzie mógł ją odrzucić większością głosów – ale tu pojawia się problem. Z większością głosów właśnie. Bo były wicepremier Jarosław Gowin zdecydowanie zapowiedział, że wyborów korespondencyjnych nie poprze, ponieważ są one zagrożeniem dla życia i zdrowia Polaków. Jego zdaniem kadencja Andrzeja Dudy powinna zostać przedłużona o dwa lata bez prawa do reelekcji i dopiero po tych dwóch latach wybory mogłyby się odbyć bezpiecznie. A jeśli Gowin nie poprze projektu i zrobi tak jeszcze kilku posłów z Porozumienia, to PiS nie będzie miał większości w Sejmie, a ustawa nie przejdzie.

Tak naprawdę dopiero wtedy będziemy mieli niezły bigos. Bo ustawa, która zawiesza uprawnienia dla PKW, właśnie wchodzi w życie. Kto w takim razie zorganizuje i przeprowadzi wybory 10 maja – które nie zostały zawieszone ani odwołane? PKW już nie może, a minister aktywów państwowych, który miałby to zrobić zgodnie z przepisami o wyborach korespondencyjnych, jeszcze nie może, ponieważ ustawa nadająca mu te uprawnienia została odrzucona przez Sejm…

Temu chaosowi mogła zapobiec opozycja, wstrzymując prace nad kolejnymi ustawami w senacie. Ale najwidoczniej uznała, że PiS powinno wypić to piwo, które sobie nawarzyło i nie zamierza ułatwiać mu sprzątania tego bałaganu. A może to kolejny etap zbierania dowodów, by móc unieważnić wybory – jeśli wygra Andrzej Duda?

A problemy aktami prawnymi w Sejmie i Senacie to jedne z wielu, jakie spadają na barki PiS z powodu pomysłu wyborów korespondencyjnych. Nie wiadomo, jakim cudem PIS zamierza sprawić, by Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych zdążyła z wydrukiem 30 mln kart do głosowania i 90 mln kopert. Nie wiadomo też, w jaki sposób PiS chce weryfikować, czy list wyjął ze skrzynki i zagłosował rzeczywiście ten wyborca, który powinien i czy zrobił to zgodnie z prawem. W komisjach stacjonarnych każdy pokazywał dowód. A jak to zrobić listownie?

Nie wiadomo też, jak mają odebrać swoje pakiety wyborcze osoby przebywające poza swoim miejscem zamieszkania, osoby, które chciałyby zagłosować w innym miejscu niż mieszkają czy osoby przebywające za granicą. Co do tych ostatnich już Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznało, że dla części rodaków zorganizowanie tych wyborów będzie niemożliwe.

Wątpliwości prawników konstytucjonalistów budzi też sam zamysł zmian w Kodeksie wyborczym kilka tygodni przed wyborami i naginanie regulaminu Sejmu do intencji partii rządzącej, choć to drugie akurat podczas tej kadencji Sejmu nie jest żadną nowiną.

Ba razie toczą się rozmowy między Jarosławem Gowinem a opozycją. Jaki dadzą efekty – dowiemy się zapewne w przyszłym tygodniu.

el

Dodaj komentarz

avatar