Lech Poznań po niezwykle emocjonującym i pełnym zwrotów akcji meczu pokonał Raków Częstochowa 4:3. Zwycięstwo w dramatycznych okolicznościach pozwoliło „Kolejorzowi” awansować na drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy.
Trudny start i szybka odpowiedź
Spotkanie na Stadionie Miejskim w Poznaniu rozpoczęło się od błędu obrońców gospodarzy. Popełniony przez Gurgula błąd wyprowadził sam na sam z bramkarzem Mrozkiem napastnika Rakowa, Makucha. Interwencja golkipera Lecha została oceniona jako faul w polu karnym. Egzekutor jedenastki, Brunes, pewnie wykorzystał rzut karny, dając gościom prowadzenie.
Lechici odpowiedzieli natychmiast. Po uderzeniu Gholizadeha, piłka trafiła w rękę obrońcy Rakowa, Mosóra, znajdującego się we własnym polu karnym. Sędzia ponownie wskazał na jedenastkę, którą bezbłędnie wykorzystał napastnik, Mikael Ishak, doprowadzając do remisu.
Wyrównana walka przed przerwą
Mimo że to Lech miał więcej z gry, to ponownie gola zdobyli piłkarze z Częstochowy. Po zamieszaniu pod bramką poznaniaków, do siatki trafił Silva, przywracając prowadzenie gościom. Równowagę na tablicy wyników przywrócił jednak Palma, który w efektowny sposób zakończył kombinację swojej drużyny tuż przed gwizdkiem na przerwę.
Dramatyczna końcówka i decydujący gol
Druga połowa należała już wyraźnie do gospodarzy. W 57. minucie Milić wykorzystał zamieszanie w polu karnym Rakowa i sytuacyjnym strzałem dał Lechowi prowadzenie. Raków nie zamierzał się poddawać. Kilkanaście minut później Ivi López znakomicie wykonał rzut wolny, doprowadzając do kolejnego remisu.
Dziesięć minut przed końcem meczu goście cieszyli się z prowadzenia po golu Svarnasa, jednak po weryfikacji przez system VAR bramka została anulowana z powodu pozycji spalonej. Decydującą bramkę dla poznaniaków zdobył w doliczonym czasie gry Agnero.
Kluczowe znaczenie dla tabeli
Zwycięstwo w tym pełnym emocji spotkaniu ma ogromne znaczenie dla walki o mistrzostwo Polski. Lech Poznań, zdobywając trzy punkty, awansował na drugie miejsce w tabeli. A już w środę lechitów czeka kolejne wyzwanie – mecz w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze.