Negocjacje w Brukseli zawieszone. Co z pieniędzmi dla Polski?

W niedzielę miała się rozpocząć kolejna tura negocjacji na temat budżetu UE i tego, ile z niego dostanie Polska. Ale podjęto decyzję o odłożeniu negocjacji, ponieważ szef Rady Europejskiej chce połączyć wypłaty z kwestiami praworządności.

Jak informuje Business Insider Polska, o odłożeniu negocjacji zadecydowano po tym, jak dyskusje w piątek i w sobotę na budżetowym szczycie nie dały efektów i nie zarysował się nawet cień szansy na osiągnięcie porozumienia. Największy problem budzi powiązanie wypłaty środków z kwestiami praworządności. Kontrowersje wzbudza też sama wysokość Wieloletnich Ram Finansowych i funduszu wsparcia odbudowy po kryzysie wywołanym koronawirusem.

Szef RE zdecydował więc, że wznowienie obrad w gronie 27 państwa zostanie odłożone, a rozwiązań będzie się szukać podczas dyskusji w mniejszych grupach, by móc zawrzeć choćby wstępne porozumienie. Rozbieżności są bardzo duże, nie tylko jeśli chodzi o podział środków i decyzje, ile z nich ma być dotacjami, a ile kredytami. Także kwestia praworządności wzbudziła spore emocje, a dotyczy ona również Polski. Jak powiedział premier Mateusz Morawiecki, nasz kraj nie zgodzi się na “propozycję bardzo ogólnej klauzuli dotyczącej praworządności”. Polskę w tej sprawie wspierają oczywiście Węgry oraz Słowenia i Łotwa. Za uzależnieniem wsparcia od przestrzegania praworządności jest bardzo zdecydowanie Holandia. Charles Michel, szef RE, zaproponował, żeby tę kwestie ostatecznie rozstrzygnęła jednomyślnie Rada Europejska. Czy Holandia się zgodzi? Nie wiadomo.

W sprawie podziału unijnych środków pięć krajów: Austria, Dania, Szwecja, Holandia i Finlandia jest przeciwko przeznaczeniu na fundusz odbudowy aż 750 mld euro z siedmioletniego budżetu wynoszącego 1,074 bln euro. Przy czym chodzi nie tyle o sam fundusz jako taki, co o jego część przeznaczona na dotacje, która jest zdaniem oponentów stanowczo za wysoka. Charles Michel zaproponował, by zmienić proporcje: zamiast pół miliarda euro, bezzwrotne byłoby 450 mld euro, a reszta to byłyby kredyty. Pięć protestujących państw uważa jednak, że dotacje nie powinny wynieść więcej niż 155 mld euro.

Czy uda się osiągnąć porozumienie? Angela Merkel, której kraj w tym półroczu sprawuje prezydencję w UE przyznała, że powoli traci nadzieję na osiągnięcie porozumienia. Chce zrobić wszystko, co w jej mocy, ale trzeba się liczyć z możliwością, że tego porozumienia nie będzie.

Prezydent Francji Emmanuel Macron jest większym optymistą i uważa, że kompromis jest możliwy, o ile wszystkie państwa uświadomią sobie wystarczająco jasno, jak jest ważny i ile od niego zależy. Bo chodzi nie tylko o pieniądze, ale też – a może przede wszystkim – pokazanie europejskiej solidarności w czasie walki z pandemią, o sprawdzenie jakości UE w ogniu walki.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze