Na lody i frytki do… Muzeum Archidiecezjalnego

Muzeum Archidiecezjalne, katedra i pałac arcybiskupi – a obok autobus-bar z lodami i frytkami oraz dmuchane zabawki dla dzieci. – Czy takie sąsiedztwo to na pewno dobry pomysł? – pytają zbulwersowani poznaniacy.

Ostrów Tumski jest miejscem wyjątkowym nie tylko dla poznaniaków, ale o tym – wydawałoby się – chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Tu rodziła się nasza państwowość, tu także w katedrze, jednej z najważniejszych polskich świątyń, znajduje się Złota Kaplica pierwszych władców Polski, tu także znaleziono palatium Mieszka I i dębowy wał obronny z jego czasów…. I tak dalej, i tak dalej, wymieniać można by długo. Ostrów Tumski ma wyjątkowy i niepowtarzalny klimat, czuje się tu wręcz namacalnie obecność minionych wieków – nic więc dziwnego, że wszystko, co się na nim dzieje, żywo obchodzi wszystkich mieszkańców Poznania.

A ostatnio dzieje się co najmniej dziwnie. Wycinka drzew wokół Muzeum Archidiecezjalnego, likwidacja starego muru na rzecz nowego ogrodzenia wywołały spore oburzenie. Jak wiadomo, poznaniacy nie lubią zmian, a już szczególnie nie lubią, by zmieniano coś – cokolwiek – w miejscach ważnych dla miasta. Jak na przykład Ostrów Tumski.

Ale okazało się, że wycinka i budowa nowych ogrodzeń to działanie zgodne z prawem, co potwierdził Miejski Konserwator Zabytków. Ogrodzenia wyremontowano, a właściwie zastąpiono innymi, bo wymagały remontu, a drzewa wycięto, bo… Wydział Ochrony Środowiska na to pozwolił. Zresztą na miejscu starych drzew zostaną posadzone nowe i będzie ich dwa razy więcej, a teren zostanie dzięki temu zrewitalizowany i bardziej dostępny dla odwiedzających Ostrów Tumski.

Ale rozumienie pojęcia “rewitalizacja” może być, jak się okazało, bardzo różne. W ramach rewitalizacji na wolnej działce obok Muzeum Archidiecezjalnego pojawił się… autobus zamieniony na bar. Obok niego ustawiono dmuchane zabawki dla dzieci. U wylotu ulicy stoi natomiast kolorowy potykacz, zapraszający na lody i frytki. Jasne, co może być lepszego po wyjściu z Katedry…?

Ostrów Tumski ze względu na swoje znaczenie dla historii i kultury polskiej, jest objęty ochroną konserwatorską. Z tego powodu na jego terenie nie wolno robić i stawiać nic, na co Miejski Konserwator Zabytków nie pozwoli. Ale nie dotyczy to organizacji imprez na terenie objętym ochroną, a bar w autobusie tak właśnie został potraktowany.

– W świetle zapisów ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z 2018 r. poz. 2067) opiniowanie i udzielanie pozwoleń na organizację imprez na terenach wpisanych do rejestru zabytków nie należy do właściwości kompetencji organów ochrony zabytków. – wyjaśniła Joanna Czech, Kierownik oddziału ochrony zabytków nieruchomych II Miejskiego Konserwatora Zabytków. – Taką wykładnię przepisów potwierdza opinia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dn. 16.10.2008 r.

Mimo to biuro konserwatora wysłało do poznańskiej Kurii pismo z pytaniem o autobus, by wyjaśnić sytuację.

Oczywiście nikt nie przeczy, że w miejscu, gdzie przybywa tak wielu turystów, przydałoby się miejsce, gdzie mogliby posiedzieć, wypić kawę, coś zjeść i chwilę odpocząć, podziwiając zabytki. Ale czy nie byłoby lepiej, gdyby takie miejsce pasowało stylem i charakterem do otoczenia?

Lilia Łada, fot. L. Łada