44-letni mężczyzna z ponad 2,2 promila alkoholu we krwi zgłosił policji, że stracił orientację w lesie. W odpowiedzi na alarm ruszyło 7 patroli policyjnych i 39 strażaków. Okazało się, że mężczyzna nie potrzebował pomocy, a jego telefon – wbrew wcześniejszym zapewnieniom – był w pełni naładowany.
Fałszywy alarm w lesie
1 stycznia 2026 roku, po godzinie 15:00, dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Koninie przyjął zgłoszenie od osoby podającej się za potrzebującą pomocy. Mężczyzna twierdził, że zasłabł podczas spaceru w lesie koło Genowefy, stracił orientację i nie jest w stanie samodzielnie wrócić. Dodał, że bateria w jego telefonie jest na wyczerpaniu.
Wysokie zaangażowanie służb
W odpowiedzi na wezwanie wysłano natychmiast siedem patroli policyjnych. Wsparcia udzieliła również Państwowa Straż Pożarna z Konina, angażując w akcję poszukiwawczą 39 ratowników. Do przeszukania rozległego terenu leśnego użyto dwóch dronów. Prace utrudniały panujące warunki – niska temperatura i padający śnieg.
Odnalezienie
Około godziny 18:15 policjanci z Wydziału Kryminalnego namierzyli poszukiwanego mężczyznę w Olesinie, w powiecie tureckim. Okazał się on 44-letnim autorem zgłoszenia. Przeprowadzone badanie alkomatem wykazało u niego stan nietrzeźwości z wynikiem przekraczającym 2,2 promila.
Wezwani na miejsce ratownicy medyczni nie stwierdzili u mężczyzny żadnych obrażeń ani schorzeń wymagających leczenia szpitalnego. Był on suchy i ciepło ubrany, co nie wskazywało na długotrwałe przebywanie na mrozie. Wbrew wcześniejszym deklaracjom, jego telefon komórkowy był w pełni naładowany, jednak nie odbierał połączeń od służb.
Konsekwencje bezpodstawnego alarmu
44-latek trafił do policyjnego pomieszczenia dla osób zatrzymanych w celu wytrzeźwienia. Został pociągnięty do odpowiedzialności na podstawie art. 66 Kodeksu wykroczeń za spowodowanie nieuzasadnionego alarmu i bezpodstawne angażowanie służb ratunkowych. Sprawa zostanie wyjaśniona w toku postępowania.