Lech - Jagiellonia fot. P. Szyszka Lech Poznań

Lech Poznań: Wisła Płock 2:2. Tylko remis!

Poznaniacy dość nieoczekiwanie tylko zremisowali z gośćmi z Płocka na swoim stadionie.  Zawodnicy Lecha Poznań dominowali przez cały mecz na murawie, ale nie przełożyło się to na celność podań i strzałów.

Pierwsza ciekawsza akcja miała miejsce w 10. minucie – Jakub Moder trafił w mur z rzutu wolnego, poprawił dośrodkowaniem w pole karne, ale nie udało się pokonać Krzysztofa Kamińskiego, który pewnie wyłapał piłkę.

W 15. minucie goście z Płocka z kolei próbowali pokonać Bednarka po karnym dla Wisły – ale piłka trafiła w rękę Satki. I dosłownie dwie minuty później Mateusz Szwoch z jedenastu metrów zaserwował prawdziwą bombę w środek bramki Bednarka – i trafił, bo Bednarek rzucił się akurat w lewy narożnik. Wisła Płock nieoczekiwanie prowadzi z Lechem Poznań 0:1! Tego nikt się nie spodziewał.

Gra zrobiła się nerwowa. Po faulu na Jóźwiaku rzut wolny wykonał Moder – ale strzał został zablokowany. Goście odpowiadają atakiem – ale strzał Kocyły mija bramkę Bednarka w sporej odległości. Później znów atakują lechici, jednak strzał Thomasa Rogne mija bramkę Kamińskiego o dobry metr. W 27. minucie znów emocje kibiców sięgnęły zenitu: Tiba strzelił ze skraju pola karnego, ale Kamiński jakimś cudem wybił piłkę trafiając w słupek. Niestety, upragnione wyrównanie nie padło.

Lechici zdecydowanie rządzą na boisku, ale nadal nic z tego nie wynika. To Wisła zdobyła bramkę, a zawodnicy z Poznania wciąż walczą z brakiem celności. Dodatkową trudnością jest naprawdę skuteczna obrona Płocka, która radzi sobie – jak dotąd – z atakami Lecha wręcz śpiewająco.

W 39. minucie szczęścia spróbował Robert Gumny, ale jego piłka również minęła poprzeczkę w sporej odległości. W 44. minucie goście pokazali, że zdobycie pierwszego gola może i było nieoczekiwane, ale z pewnością nie było przypadkiem. Gdyby nie akcja Mikaela Ishaka, byłoby 0:2 dla Wisły. Damian Zbozień strzelił głową i piłka wpadłaby do bramki Bednarka – gdyby nie bieg i ślizg Ishaka, dzięki któremu zmienił tor lotu piłki i tylko odbiła się od słupka.

Wynik już się nie zmienił do końca pierwszej połowy. A w drugiej połowie Wisła zdecydowanie nabrała animuszu i zaczęła śmielej atakować bramkę Filipa Bednarka. Już w 48. minucie Dawid Kocyła próbował pokonać Bednarka, ale bramkarz zdążył wyłapać piłkę. Lechici odpowiedzieli atakami Puchacza i Ishaka – niestety, oba strzały padły daleko od bramki gości.

Jednak zawodnicy Kolejorza nie rezygnowali. W 56. minucie Pedro Tiba w polu karnym podał piłkę Ishakowi – a ten strzelił wprost do bramki Kamińskiego, który nie zdążył zareagować. Jest gol dla Lecha! Mamy remis.

Nie upłynęło nawet 10 minut, gdy Jakub Kamiński podwyższył wynik na 2:1 dla Lecha! Jakub Moder precyzyjnie z dużej odległości podał piłkę w pole karne. Dopadł jej Kamiński i głową strzelił wprost do bramki Wisły Płock.

Nafciarze jednak nie zamierzali się poddać – w 70. minucie Mateusz Szwoch próbuje pokonać Bednarka – ale nie trafia. W odpowiedzi Dani Ramirez strzelił do bramki gości – ale strzał był za mocny i piłka przeleciała nad bramką.

W 87. minucie sędzia podyktował karny dla Wisły – Gumny sfaulował Gjertsena. Strzelał Patryk Tuszyński – i bezbłędnie trafił do bramki Bednarka! Znów mamy remis 2:2!

I mimo kilku prób lechitów takim wynikiem kończy się to naprawdę nietypowe spotkanie Lecha Poznań z Wisła Płock na stadionie przy Bułgarskiej.

el

 

Dodaj komentarz

avatar