Lech Poznań tylko remisuje z Zagłębiem Lubin. „Kolejorz” w strefie spadkowej

fot. Zagłębie Lubin

Piłkarze Lecha Poznań zdobyli pierwszy punkt w obecnym sezonie Ekstraklasy. „Kolejorz” zremisował na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 1:1.

Poznaniacy od początku sezonu regularnie zawodzą, a kibice przed każdym spotkaniem liczą, że to własnie w nim nastąpi przełamanie. Lechici odpadli już z eliminacji do Ligi Mistrzów, przegrali mecz o Superpuchar Polski, doznali dwóch porażek w dwóch spotkaniach Ekstraklasy oraz przegrali pierwsze spotkanie na Islandii z Vikingurem w eliminacjach do Ligi Konferencji.

Fatalne wyniki to efekt między innymi kontuzji, które nawiedzają „Kolejorza”. Przed meczem z Zagłębiem Lubin, trener Lecha nie mógł skorzystać z pięciu (!) obrońców – kontuzjowani są obecnie Satka, Salamon, Milić, Rebocho i Dagerstal. Z konieczności na środku defensywy musieli wystąpić młody Pingot oraz Alan Czerwiński, który z reguły gra na prawej stronie obrony.

Prawdopodobnie ze względu na czekający lechitów rewanżowy mecz w eliminacjach do Ligi Konferencji, John van der Brom postanowił oszczędzić Michała Skórasia i Joao Amarala, którzy w poprzednich meczach regularnie wybiegali w pierwszym składzie. Tak przebudowany zespół Lecha od początku spotkania w Lubinie miał problemy ze stwarzaniem sobie dogodnych sytuacji oraz skutecznym bronieniem się przed atakami gospodarzy.

Po pierwszych bezbarwnych 45 minutach, emocje przyszły w drugiej części gry. Najpierw gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Łukasz Łakomy, który pięknym uderzeniem z dystansu nie dał szans Filipowi Bednarkowi. Część fanów Lecha mogła obawiać się w tym momencie, że „Kolejorz” już się nie podniesie. Zmiany dokonane przed trenera lechitów zmieniły jednak przebieg gry – na boisku pojawili się Kvekveskiri, Amaral i Skóraś, a Lech po kilku minutach wyrównał. Skóraś dopadł do piłki źle wybitej przez obrońców Zagłębie i natychmiast prostopadle zagrał ją w pole karne do wbiegającego Amarala. Portugalczyk był faulowany przez bramkarza gospodarzy i sędzia wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił Ishak.

Spotkanie zrobiło się niezwykle otwarte i obie drużyny walczyły o komplet punktów. Momentami Lech ponownie zaczął przypominać zespół z poprzedniego sezonu… Więcej okazji mieli gospodarze, ale najlepszą – „Kolejorz” (słupek po uderzeniu Amarala). Bramki już nie padły.

Lech Poznań po trzech spotkaniach (lechici mają jeden zaległy mecz) ma na koncie zaledwie jeden punkt i zajmuje dopiero siedemnaste miejsce w tabeli. W kolejnym meczu ligowym poznaniacy zmierzą się ze Śląskiem Wrocław. W międzyczasie czeka ich rewanżowe spotkanie w eliminacjach do Ligi Konferencji z Vikingurem.