Lech Poznań – Legia Warszawa: bezbarwny mecz i zasłużony wynik

Legia Warszawa - Lech Poznań fot. A. Jastrzębowski Lech Poznań
Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie Lecha Poznań z Legią Warszawa na Stadionie Miejskim w Poznaniu. I to wynik całkowicie zasłużony, adekwatny do poziomu reprezentowanego tak przez Legię, jak przez Lecha.

Oba zespoły rozpoczęły grę ostrożnie, jakby sondując swoje możliwości w tym spotkaniu. Widać było wyraźne skupienie na obronie. Legioniści co prawda kilkakrotnie próbowali przełamać obronę Lecha, ale bezskutecznie: w 6. minucie Mladenović dośrodkował w pole karne Kolejorza, ale nie było jej tam komu odebrać, w 9. minucie z identycznym problemem zetknął się Kapustka, który zagrał w pole karne do Juranovicia, ale adresat piłki jej nie odebrał.

W 14. minucie Ishak zdecydował się na strzał – ale uderzył zbyt lekko i piłka nie zagroziła bramce Boruca. W 21. minucie Kamiński dośrodkował w pole karne Legii do Ishaka, ale bez efektu, dwie minuty później Satka podał do Ramireza, ale on również nie oddał celnego strzału. Pierwsza połowa upływała – a mecz nadal nie powalał ani tempem, ani poziomem. Z boiska wiało nudą, oba zespoły oddały zaledwie po jednym celnym strzale – i to się nie zmieniło do końca tej połowy, która zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa zaczęła się mniej więcej tak interesująco, jak zakończyła pierwsza. W 50. minucie Legia wywalczyła rzut rożny, ale obrońcy Lecha nie dopuścili, by zagroził bramce poznaniaków.

W 53. minucie za to mogliśmy podziwiać ładną akcję Tiby, który podał do Ishaka, a ten, mając dobrą pozycję, strzelił. Niestety, Artur Boruc złapał piłkę.

W 54. minucie piłkę przejął Luquinhas i zagrał do Pekharta, który natychmiast wysłał piłkę w stronę bramki Mickeya van der Harta. Ale tu również bramkarz nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę.

W 65. minucie zrobiło się groźnie w polu karnym Lecha po rzucie wolnym Legii. Na szczęście van der Hart był czujny i wybił piłkę.

W 68. minucie bramce legionistów zagroził Ramirez. Piłka leciała tuż przy słupku, ale Boruc zdążył interweniować. W 72. minucie znów akcja Ishaka – piękny strzał, ale trafienie tylko w boczną siatkę.

W 73. minucie padł gol! Mladenović zagrał w pole karne do Pekharta, a ten wślizgiem umieścił piłkę w bramce van der Harta – jednak sędzia nie uznał gola, ponieważ był na spalonym.

Gol, choć nie uznany, wyraźnie dodał animuszu zawodnikom Legii. W 75. minucie Luquinhas wbiegł z piłką w pole karne Lecha i strzelił – na szczęście van der Hart zdołał złapać piłkę. W 77. minucie spróbował szczęścia Mladenović z 16 metrów – ale i tu poznański bramkarz zdołał złapać piłkę. W 80. minucie z dystansu zaatakował Kapustka, ale z jego strzałem także Mickey van der Hart sobie poradził. W 85. minucie znów strzelił Mladenović – i znów bramkarz Kolejorza wyłapał piłkę bez najmniejszego wysiłku.

Jednak mimo pojedynczych zagrań mecz nie zachwycał ani poziomem, ani tempem. Dobre 10 minut przed końcem spotkania miało się wrażenie, że obie drużyny tylko czekają na jego koniec. Nic więc dziwnego, że wynikiem był bezbramkowy remis po 90 minutach bezbarwnej, a chwilami wyraźnie wymęczonej gry. Oba zespoły zasłużyły na ten wynik.