Jolanta Turczynowicz-Kieryłło fot. FB

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, szefowa kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Dlaczego budzi kontrowersje?

Niedoszła senator, prawniczka i wicemistrzyni Polski juniorów w szachach – a także osoba oskarżona o złamanie ciszy wyborczej, która swojego adwersarza ugryzła w rękę. Kim jest szefowa kampanii prezydenta?

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło była kilkakrotna wicemistrzynią Polski w szachach, a w połowie lat 90. była zaliczana do 30 najlepszych polskich szachistek. Z zawodu jest prawniczką – broniła między innymi policjantów oskarżanych w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika i Mariusza Handzlika, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w jego procesie lustracyjnym. Obie te sprawy zakończyły się uniewinnieniem.

Od lat 90. jest związana z polityką – jeszcze w czasie studiów w Toruniu związała się z AWS i była bydgoską radną z ramienia tej partii. W 2001 roiku startowała do sejmu, ale AWS nie przekroczyło progu wyborczego. Nie udało jej się też ponownie dostać do rady miasta, więc na kilkanaście lat odeszła z polityki, zajmując się praktyką prawniczą.

Głośno stało się o niej ponownie rok temu, gdy reprezentowała Narodowy Bank Polski, próbujący zablokować publikacje prasowe na swój temat. Chodzi o sprawę afery KNF i wysokich zarobków pracowników NBP, której efektem były zarzuty przekroczenia uprawnień dla Marka Chrzanowskiego, prezesa KNF i protegowanego prezesa NBP Adama Glapińskiego. Chrzanowski został aresztowany, a do sądu trafiło sześć wniosków o usunięcie tekstów z “Gazety Wyborczej” i “Newsweeka” na temat afery w NBP, ponieważ godzą w dobre imię banku. Wystosowała je właśnie Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, która była wówczas pełnomocniczką prezesa NBP. Sąd odrzucił wszystkie jej wnioski.

W ubiegłym roku startowała do Senatu z rekomendacji Porozumienia Jarosława Gowina w okręgu pilskim – ale przegrała z kandydatem Koalicji Obywatelskiej, Adamem Szejnfeldem, i to nawet mimo osobistej wizyty wicepremiera Gowina w Pile, by poprzeć jej kandydaturę.

Nie została senatorem, ale została szefową kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. I już po pierwszym wywiadzie, jakiego udzieliła w TVP Info zrobiło się o niej głośno. Bo powiedziała wówczas, że dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń. Nawet do zagrożeń dla interesu państwa. Dlatego wolności słowa powinno się stawiać granice, żeby nie doprowadzić do tego, co nie jest dobre dla państwa. Ta jej opinia oburzyła wiele osób uważających, że łączenie wolności słowa z zagrożeniem interesom państwa jest niewłaściwe i nieprawdziwe.

Ostatnio media poświęcają jej więcej uwagi niż samemu kandydatowi właśnie ze względu na sprawę ugryzienia, która miała miejsca dwa lata temu w Milanówku. Jak przypomina Onet.pl, w nocy z 2 na 3 listopada 2018 roku, około 2 nad ranem, straż miejska dostała zgłoszenie o incydencie “wzajemnego naruszenia nietykalności przez kobietę i mężczyznę”. Przed drugą turą wyborów na burmistrza Jolanta Turczynowicz-Kieryłło miała nocą roznosić ulotki ośmieszające jednego z kandydatów. Zobaczył ją jeden z mieszkańców Milanówka i chciał zatrzymać do przyjazdu policji, bo złamała ciszę wyborczą To właśnie wtedy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, broniąc się, ugryzła go w rękę. Ona sama twierdzi natomiast, że niczego nie roznosiła, była na spacerze z synem i psem.

Wątpliwości nie rozwiera raport straży miejskiej, który lakonicznie donosi tylko o wzajemnym uszczerbku na zdrowiu obu osób i że strażnicy żadnych ulotek na ziemi nie zauważyli. Natomiast pogryziony mężczyzna udostępnił mediom zdjęcia, na których widać szczegóły zajścia: jego pogryzioną rękę, karetkę i samochód straży miejskiej oraz ulotki rozrzucone pod płotem. Prokuratura umorzyła obydwa postępowania z uwagi na “brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu”.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze