Rynek Łazarski, smażenie jajecznicy fot L. Łada

Jaśkowiak: “Usuwamy nadmiar asfaltu, kostki brukowej i betonu, a w ich miejsce sadzimy nowe drzewa, krzewy”

Władze miasta twierdzą stanowczo, że odbrukowują Poznań. Wielu poznaniaków jest jednak zdania, że wręcz przeciwnie. I wskazują Święty Marcin, Rynek Łazarski i trasę tramwajową na Naramowice.

Burzliwa dyskusja na ten temat toczy się na profilu facebookowym prezydenta Jacka Jaśkowiaka, a została wywołana jego wpisem.
“Usuwamy nadmiar asfaltu, kostki brukowej i betonu, a w ich miejsce sadzimy nowe drzewa, krzewy, byliny i kwiaty, zwiększając powierzchnię biologicznie czynną w mieście” – napisał prezydent, komentując artykuł w Whitemad.pl poświęcony właśnie tym działaniom. – “Tak w praktyce “odbrukowujemy” Poznań”.

Część komentujących zgadza się z opinią prezydenta, jednak przeważająca grupa jest zdania, że to jednak niezupełnie tak wygląda. Przykładem nadmiaru betonu, w dodatku kiepskiej jakości, jest dla nich Święty Marcin, gdzie mimo posadzenia dodatkowych drzew wizualnie zieleni wcale nie przybyło. Przed remontem wzdłuż torów tramwajowych ciągnął się szeroki i wyrazisty pas roślinności, który zdecydowanie bardziej był zauważalny niż obecnie rozrzucone po całej ulicy kwietniki.

Kolejnym przykładem jest rewitalizowany Rynek Łazarski, gdzie ogólnie zieleni także przybyło, jednak znów: ponieważ jest rozrzucona w niewielkich kępach po całym terenie, sprawia wrażenie, jakby było jej mniej, nie więcej. No i nie da się ukryć, że są całe spore przestrzenie Rynku Łazarskiego, na których zieleni nie ma i na których przechodzień latem czuje się jak na rozpalonej patelni, a temperatura tam, dzięki wszechobecnej kamiennej nawierzchni, przekracza 30 stopni Celsjusza. Udowodnili to aktywiści Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, którzy na płycie rynku smażyli tofucznicę. Było wystarczająco ciepło…

Ostatnio też wątpliwości wzbudził fragment trasy tramwajowej na Naramowice, gdzie – nie wiadomo dlaczego – część pasa przy torowisku wysypano żwirem i jest to wersja docelowa. “Dlaczego nie posadzono tu roślin, skoro jesteśmy podobno takim zielonym miastem?” – pytają mieszkańcy. Wypominają prezydentowi też wycinkę kilkuset drzew na trasie na Naramowice, która nie była ich zdaniem potrzebna na taką skalę, a także wycinkę drzew przed wejściem do parku Wilsona, bo… zasłaniały widok.

Coraz więcej wątpliwości budzi też rewitalizowany plac Kolegiacki – w miarę jak coraz lepiej jest widoczny efekt końcowy. W tym przypadku także mieszkańcy uważają, że za mało jest zieleni, a za dużo betonu i kamienia. Latem w takich przestrzeniach ich zdaniem  nikt nie będzie chciał przebywać, bo bez cienia będzie po prostu za gorąco.

Poznaniacy zarzucają też prezydentowi, że likwiduje miejsca parkingowe nie oferując alternatywy w parkowaniu, bo nowych parkingów na wjazdach do miasta brak. Narzekają również na brak dyskusji z mieszkańcami i na to, że prezentowane im projekty i wizualizacje planowanych inwestycji mają się nijak do efektu finalnego. “Może zamiast szeregu akcji odbrukowania miasta warto byłoby po prostu przestać je brukować?” – podsumowują mieszkańcy.

3.4 5 votes
Oceń artykuł
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze