prezydent

Inflacja w styczniu wyniosła 4,4 proc. To najgorszy wynik od 2011 roku

Co jest powodem? Ekonomiści nie mają wątpliwości: podwyżka płacy minimalnej, a co za tym idzie, również usług, rosnące ceny energii i drożejąca żywność. “Nastąpiło największe od lat uderzenie w portfele Polaków” – komentuje Business Insider.

Swoje do fatalnego wyniku dołożą skutki suszy, z powodu której już wzrosły i rosnąć będą nadal ceny warzyw i owoców. Akcyza na wyroby alkohole i tytoniowe jest trzykrotnie wyższa, niz rząd początkowo obiecywał – i wszystko to przekłada się wyjątkowo mało stabilną sytuację, która w dodatku nie wiadomo, jak się rozwinie.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w styczniu 2020 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 4,4 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług wzrosły o 0,9 proc. To więcej, niż przewidywali analitycy.

Jak zwraca uwagę Business Insider, możliwy jest teraz taki scenariusz, że firmy widząc wysoką inflację i szum wokół niej zaczynają szybciej podnosić ceny np. usług. A to by oznaczało, że zaczyna się nakręcać spirala inflacyjna. Co prawda proifesor Adam Glapiński z Rady POolityki Pieniężnej nie widzi we wzroście inflacji niczego nadzwyczajnego i uważa, że w drugiej połowie roku zacznie spadać. W związku z tym RPP nie przewiduje zmian stóp procentowych do zakończenia kadencji, czyli do 2022 roku. I na szczęście – jak twierdzi Business Insider, gdyby teraz to zrobili, to gospodarka odczułaby to za dwa, trzy kwartały. A to oznacza, że skutki podwyższenia kosztu pieniądza stałyby się odczuwalne akurat w samym środku spowolnienia gospodarczego.

Sytuacja – jak wynika z badań – spowodowała ogromną niepewność zakupową Polaków. 90 proc. społeczeństwa obawia się wysokiej inflacji. Ekonomiści boją się jednak bardziej tego, że politycy obawiając się o swoją popularność zabiorą się za walkę z inflacją – bo ilekroć tak robili, zawsze z mało udanym, skutkiem. Także i teraz byłby to ich zdaniem kolejny czynnik destabilizujący finanse publiczne, bo politycznie motywowane decyzje w zakresie polityki gospodarczej plus presja czasu to przepis na duże problemy.

BI, el

Daj znać innym

Dodaj komentarz

avatar