Już co czwarty bocian dotarł do Polski, a główna fala przylotów spodziewana jest w pierwszych dwóch tygodniach kwietnia. Unikatowy projekt badawczy naukowców z Poznania pozwala obserwować świat z perspektywy tych ptaków dzięki specjalnym nadajnikom wyposażonym w kamery – technologii, której nie stosuje nikt inny na świecie.
Innowacyjne śledzenie z perspektywy ptaka
Badacze z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu we współpracy z Uniwersytetem Szczecińskim oraz Grupą Silesiana, przy wsparciu firmy EDP, od zeszłego roku testują pionierskie nadajniki. Około 200 bocianów nosi już standardowe nadajniki GPS, ale nowe urządzenia idą krok dalej. Pozwalają one nie tylko precyzyjnie śledzić pozycję i trasę ptaka, ale także robić zdjęcia otoczenia – na przykład pobliskiego stada – z unikalnej, bocianiej perspektywy.
Lekka technologia o dużej wartości
Jak wyjaśnia prof. Piotr Tryjanowski, kierownik Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, nadajnik waży zaledwie kilka gramów, co stanowi nie więcej niż 5% masy ptaka. Jego koszt jest porównywalny z wartością samochodu. Urządzenie zasilane jest energią słoneczną i wykonuje średnio jedno zdjęcie na godzinę. Przesył danych jest jednak wyzwaniem, ponieważ następuje dopiero po połączeniu z siecią, co na afrykańskich zimowiskach bywa utrudnione.
Od pisklęcia do dorosłego życia
Naukowcy zakładają nadajniki również młodym bocianom, co umożliwia monitorowanie ich losów niemal od momentu wyklucia. Zebrane zdjęcia i dane tras analizowane są przy pomocy zaawansowanego oprogramowania wspieranego sztuczną inteligencją, które radzi sobie z ogromną ilością informacji.
Badania przynoszą też smutne statystyki. Prof. Tryjanowski wskazuje, że nawet 60% młodych bocianów nie przeżywa swojej pierwszej podróży do Afryki. W 80% tych przypadków bezpośrednią przyczyną śmierci są nieosłonięte linie wysokiego napięcia.
Mity i rzeczywistość bocianich przylotów
Stare polskie przysłowie głosi: „Na Józefa świętego przylatują ptaki jego”. Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Jak tłumaczy prof. Tryjanowski, nieliczne osobniki pojawiają się w Polsce już w połowie marca, ale większość dopiero wtedy przygotowuje się do lotu i dociera na miejsce na początku kwietnia.
Dlaczego bociany tak daleko lecą?
Ptaki te, zwane regionalnie także wojtuśmi czy boćkami, opuszczają Polskę najpóźniej do połowy września. Powodem dalekich wędrówek nie są niskie temperatury, na które są odporne, lecz brak dostępnego pokarmu w zimie. Dzięki ciepłym prądom wstępującym nad Afryką mogą znacząco zmniejszyć wysiłek związany z lotem.
Warto zauważyć, że bocian spędza w Polsce mniej niż pół roku. Część populacji wybiera krótsze trasy migracyjne, zimując w Rumunii, Bułgarii lub Turcji, dzięki czemu wracają do nas wcześniej niż osobniki z głębi Afryki.
Nowe zwyczaje: bociany-niemigranci
Na zachodzie Europy obserwuje się już zjawisko całorocznego osiedlania się bocianów, które rezygnują z migracji. Ptaki te potrafią przetrwać zimę, żerując na wysypiskach śmieci, które zapewniają stały dostęp do pożywienia. Podobne zachowania zaczynają pojawiać się również w Polsce, co stanowi nowe wyzwanie i pole obserwacji dla naukowców.