strajk, Solaris fot. L. Łada

Związkowcy z Solarisa protestowali przed urzędem miasta. „Władze firmy nie zaproponowały nam nic”

„Władze firmy nie zaproponowały nam nic” – mówili dziś rozgoryczeni związkowcy z Solarisa na proteście przed Urzędem Miasta Poznania. Strajk w zakładach Solaris Bus & Coach trwa już trzeci tydzień i dotąd żadne rozmowy nie dały efektów.

Przypomnijmy, że strajk w Solarisie rozpoczął się 24 stycznia. Jego organizatorami są Solidarność i OPZZ „Konfederacja Pracy”. Strajkujący chcą podwyżek w wysokości 800 zł brutto dla każdego pracownika. Uważają, że firmę stać na to, by dać takie podwyżki pracownikom, a nie tylko menedżerom i zarządzającym. Według ich danych i wbrew twierdzeniom o trudnej sytuacji branży motoryzacyjnej firma notuje duże zyski, tylko w 2021 roku było to ponad 100 mln złotych, a robotnicy z wieloletnim doświadczeniem mają pracować za pensje tylko trochę przewyższające 3000 złotych na rękę.

Mediacji między zarządem firmy a pracownikami podejmowali się posłowie Adrian Zandberg i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, 12 lutego mediacji podjął się były prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Jak dotąd jednak mediacje nie przyniosły efektów.

Podczas dzisiejszego protestu związkowcy mówili też o działaniach firmy, które miały zniechęcić strajkujących. Takim działaniem było, jak uważają, wysłanie wypłat za styczeń tydzień wcześniej – żeby pracownicy, którzy strajkują, zobaczyli na swoich kontach, ile dostali wypłaty, załamali się i wrócili do pracy. Ponieważ to nie dało efektu, a załoga stała się jeszcze bardziej zdeterminowana – rozpuszczono plotki, że firma zostanie sprzedana, że produkcja zostanie przeniesiona, na przykład do Hiszpanii, a w firmie będą zwolnienia grupowe.

– Władze firmy nie zaproponowały nic – mówili związkowcy. – Liczyły na to, że kiedy do załogi dotrze informacja, że po trzech tygodniach strajku zarząd firmy nie ma dla nich żadnej oferty, to załoga się załamie i się podda. Nic takiego nie nastąpiło. Poranna zmiana przystąpiła do strajku w takiej liczbie jak w ubiegłym tygodniu, a nawet kilka nowych osób dołączyło. Cała sprawa zatacza coraz szersze kręgi i my jesteśmy zdeterminowani. Będziemy walczyć do końca.

Związkowcy wyjaśnili też, dlaczego manifestacja została zorganizowana w Poznaniu przed urzędem miasta – to samorządy są głównymi klientami Solarisa w Polsce. Tylko w Poznaniu Solarisy stanowią 91 proc. taboru autobusowego.
Kolejna manifestacja ma się odbyć w Katowicach, Warszawie, Łodzi i Szczecinie, a jeśli one nie poskutkują, to związkowcy zamierzają zorganizować protesty także w Berlinie, Paryżu czy Madrycie.
– Solaris to jest duża firma, która działa w całej Europie – mówią. – I nasz protest musi być w całej Europie słyszalny.