Dążenia narodu węgierskiego do wyzwolenia się spod sowieckiej dominacji stały się inspiracją dla wielu narodów, a echo walk z Poznania dodało odwagi mieszkańcom Budapesztu w ich walce o wolność.
Wydarzenia te rozpoczęły się 23 października 1956 roku. Początkowy marsz powstańców na Węgrzech był bezpośrednim nawiązaniem do wydarzeń z Poznańskiego Czerwca 1956 roku.
Hołd dla młodych ofiar reżimu
Podczas uroczystości zorganizowanych 23 października 2026 roku pod tablicami ku czci Petera Mansfelda oraz Romka Strzałkowskiego złożono kwiaty. Obaj chłopcy stracili życie wskutek represji komunistycznych władz. 15-letni Peter Mansfeld stał się symbolem oporu wobec niesprawiedliwości i okrucieństwa.
Natalia Weremczuk, zastępczyni prezydenta miasta, zwróciła uwagę na bezwzględność systemu komunistycznego. Przywołała postać Romka Strzałkowskiego jako najmłodszej ofiary zrywu w Poznaniu, podkreślając, że polska walka o prawa i godność stanowiła impuls dla Węgrów. Według niej pamięć o tych osobach jest wyrazem szacunku dla wszystkich, którzy 70 lat temu, w październiku, okazali hart ducha i odwagę.
Solidarność i koniec walk
W czasie trwania powstania mieszkańcy Poznania oraz całej Wielkopolski starali się wspierać Węgrów. Przedstawiciele miasta zaznaczyli, że jedną z najważniejszych form pomocy była krew przekazywana w celu ratowania rannych.
Zryw wolnościowy został stłumiony 10 listopada 1956 roku w wyniku interwencji Armii Radzieckiej. W uroczystościach w Poznaniu wzięli udział także Łukasz Kapustka, wiceprzewodniczący Rady Miasta Poznania, oraz Natalia Weremczuk.