Wysiadasz z pociągu, trzymając walizkę. Na przesiadkę masz sześć minut. Tablica wskazuje peron siódmy. Idziesz. Potem idziesz jeszcze kawałek. Mijasz dwa perony, schodzisz, wchodzisz i znów schodzisz. Gdy w końcu docierasz na miejsce, pokonałeś blisko czterysta metrów, a pociąg właśnie odjechał.
Tak prezentuje się dworzec Poznań Główny w 2026 roku. Od dnia otwarcia miasto nie znosi tego budynku. Warto więc cofnąć się o półtora wieku, ponieważ poznańska stacja od początku była historią o czymś, co wreszcie miało zostać wykonane porządnie.
Czerwona cegła i duma miasta
W 1870 roku opracowano projekt gmachu. Budowę rozpoczęto cztery lata później i zakończono 16 listopada 1879, choć wykończenie trwało jeszcze ćwierć wieku. Powstał typowy dworzec wyspowy. Budynek stanął w zagłębieniu terenu pośrodku torów, z reprezentacyjnym placem oraz szeroką ulicą dojazdową, którą dziś znamy jako Dworcową.
Czerwoną cegłą licówką pokryto elewacje. Efekt okazał się tak udany, że dworzec szybko pojawił się na pocztówkach i stał się punktem obowiązkowym dla przyjezdnych. Miasto zyskało wizytówkę, którą przez kilka pokoleń traktowało jak własną.
Fasada, która zmieniała się z każdą epoką
Później historia potraktowała ten budynek tak, jak zwykle robi to z obiektami. Na początku 1929 roku, przed Powszechną Wystawą Krajową, przebudowano dworzec. Było to wielkie święto, do którego Poznań przygotowywał się latami. Wojna pozostawiła gmach uszkodzonym.
Od 1946 do 1949 roku trwała odbudowa, która zmieniła fasadę nie do poznania – z neoromańskiej stała się klasycystyczna. Kolejna przemiana nastąpiła dwie dekady później. W latach 1961-1976 przerobiono obiekt na modernistyczny, przykrywając historyczną ceglaną elewację betonowymi żaluzjami. Cegła nie zniknęła, lecz schowała się pod betonem i przestała kogokolwiek obchodzić.
Ten jeden budynek miał cztery różne twarze. Każde pokolenie wierzyło, że to właśnie jego wersja jest tą właściwą.
Wielka nadzieja, która skończyła się chlebakiem
Na początku XXI wieku poznaniacy mieli już dość. W 2005 roku wskazywali remont dworca jako jeden z najpilniejszych priorytetów inwestycyjnych w mieście. Choć kolej była wtedy w odwrocie i brakowało pieniędzy, PKP zaczęło rozmawiać z inwestorami.
W 2009 roku podpisano umowę z deweloperem dotyczącą budowy Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego. Jej wartość wynosiła sto sześćdziesiąt milionów euro. W pakiecie miał znaleźć się nowy dworzec, dworzec autobusowy, galeria handlowa oraz parking na półtora tysiąca aut. Zapowiedzi przed Euro 2012 wywołały w mieście prawdziwy entuzjazm.
Nowy budynek i jego odbiór
Nowy budynek uroczyście otwarto 29 maja 2012 roku. Obiekt ma siedem tysięcy metrów kwadratowych, a jego bryła jest zawieszona nad częścią peronów, równolegle do Mostu Dworcowego. Entuzjazm wygasł mniej więcej w momencie, gdy pierwsi pasażerowie weszli do środka. Hala okazała się chaotyczna, kas było tylko kilka, a przystanek tramwajowy znajdował się sto metrów od głównego wyjścia. Poznaniacy nadali obiektowi nazwę chlebak, która przylgnęła do niego na dobre.
Galerię handlową Poznań City Center, którą w listopadzie 2016 przemianowano na Avenidę, otwarto rok później, 25 października 2013. Tego samego dnia zamknięto stary dworzec dla podróżnych.
Trzynasty rok pustki
Od tamtej pory ceglany gmach z 1879 roku stoi pusty. Trwa już trzynasty rok. Planów na jego zagospodarowanie było mnóstwo, w tym adaptacja, powrót funkcji pasażerskich czy remont konserwatorski. Żaden z nich się nie ziścił.
PKP ogłosiły jesienią 2018 roku przetarg na projektanta inwestycji o wymownej nazwie: rozbiórka i budowa nowego dworca. Temat wyburzenia wrócił pięć lat później, tym razem z konkretnym uzasadnieniem – w miejscu budynku mają pobiec tory.
Nowe otwarcie na papierze
W grudniu 2024 roku PKP Polskie Linie Kolejowe podpisały z firmą BBF umowę na dokumentację projektową dla całego poznańskiego węzła. Kwota umowy wynosi blisko trzydzieści dziewięć milionów złotych netto, a termin realizacji to 2029 rok. Dokumentacja ta obejmuje prace na niemal stu kilometrach linii kolejowych.
Następnie, 30 stycznia 2026 roku, miasto i kolejarze podpisali porozumienie o współpracy przy koncepcji nowego dworca. Ma on powstać nad peronami, dosunięty do Mostu Dworcowego, i posiadać dziewięć peronów – osiem przelotowych oraz jeden przy Dworcu Letnim. W miejscu starego budynku pojawią się tory, a spora część ulicy Dworcowej zniknie.
Wyzwania i terminy
Powód pośpiechu jest arytmetyczny. Obecnie Poznań Główny obsługuje blisko sześćset pociągów i około osiemdziesięciu tysięcy pasażerów na dobę. W ciągu kilku lat liczby te mają wzrosnąć do siedmiuset składów i stu tysięcy podróżnych. Węzeł zaprojektowany w innej epoce po prostu tego nie przyjmie.
Jest tylko jedno „ale”. Koncepcja ma być gotowa w drugiej połowie 2027 roku. Budowa rozpocznie się nie wcześniej niż po 2030 roku, a nowy dworzec ma stanąć do 2040 roku.
Dziecko, które przyszło na świat jesienią 2013 roku – w tygodniu zamknięcia starego dworca dla podróżnych – będzie miało dwadzieścia siedem lat w dniu otwarcia nowego. Nigdy nie widziało czerwonej cegły. Prawdopodobnie nie zdąży jej zobaczyć.
