Polacy szyli w domach kokardy i flagi, pleli świerkowe girlandy, a przy dworcu i na wlotach ulic stawiali bramy tryumfalne. W tym samym czasie niemieccy adwokaci, lekarze i urzędnicy opuszczali miasto, a właściciele okolicznych majątków wywozili wszystko, co mogli. Międzychód szykował się na zmianę państwa w styczniu 1920 roku.
Miasto, do którego powstańcy nie dotarli
Już na początku 1919 roku powstanie wielkopolskie przyniosło wolność Sierakowowi, Chrzypsku Wielkiemu i Kwilczowi. Powstańcy nie zdołali jednak przebić się do Międzychodu, ponieważ stacjonowały tam silne oddziały niemieckiej straży granicznej – Grenzschutzu. Choć pod Kamienną, Kolnem i Zatomiem Starym toczyły się zacięte walki, miasto pozostało po drugiej stronie frontu.
Miasto wróciło do Polski rok później, nie w wyniku walk, lecz na mocy traktatu wersalskiego. Wojsko polskie wkroczyło do miasta 17 stycznia 1920 roku od strony Kamionny, Kolna i Sierakowa. Powitanie zorganizował komitet obywatelski, którym kierował pierwszy polski starosta międzychodzki. Świętowanie trwało jeden dzień. Rachunek przyszedł zaraz potem.
Cztery kilometry do innego państwa
Nową granicę wyznaczono za Muchocinem, około sześciu kilometrów na zachód od miasta. Międzychód stał się najdalej wysuniętym na zachód polskim miastem, co jednocześnie oznaczało jego odcięcie. Powiązania gospodarcze, dostawcy i rynek zbytu, które budowano przez sto dwadzieścia lat pruskiego panowania, nagle znalazły się za linią celną. W praktyce nadgraniczne położenie oznaczało brak szans na rozwój.
Można to sobie wyobrazić w prosty sposób: sklepikarz jeżdżący przed wojną po towar do Skwierzyny musiał teraz przekraczać granicę państwa. Większość z nich po prostu przestała jeździć.
Ratunek przyszedł z katastrofy
Największa klęska przyrodnicza w dziejach regionu stała się jednocześnie ratunkiem dla miejscowej gospodarki. Puszczę Notecką ogołociły w latach 1922-1924 gąsienice niepozornego motyla – strzygoni choinówki. W związku z tym trzeba było wyciąć las.
Wycinano go masowo przez całą drugą połowę lat dwudziestych. W ówczesnym powiecie międzychodzkim pracowało szesnaście tartaków. Drewno spławiano barkami Wartą w stronę Europy Zachodniej. W okolicy działały również niewielkie kopalnie węgla brunatnego. Miasto, mimo braku zaplecza, zarabiało na umierającym lesie.
Trudno o bardziej gorzki mechanizm koniunktury: im gorzej działo się puszczy, tym lepiej dla powiatu.
Kurort na końcu Polski
Międzychód postawił na wodę – na to, czego nie dało się wywieźć – gdy wyrąb zaczął się kończyć. W latach 1925-1926 rozbudowano gimnazjum oraz stworzono sanatorium i plażę miejską. Pod koniec dekady miejscowość stała się już znanym w Wielkopolsce ośrodkiem wczasowym i wycieczkowym. Z Poznania organizowano do niej pociągi wycieczkowe.
W tym momencie peryferie stały się atutem. Jeziora, Warta i skraj puszczy – wszystko to, co sprawiało, że Międzychód był gospodarczo bezużyteczny, nagle zamieniło się w towar. Miasta nie opłacało się rozbudowywać, ale opłacało się je odwiedzać.
Wrzesień, który to zakończył
4 września 1939 roku Niemcy wkroczyli do Międzychodu. Pierwsza fala wysiedleń mieszkańców miała miejsce 12 listopada tego samego roku – wtedy ludzi wyrzucano z domów i przenoszono w inne miejsca. Ostatni przedwojenny burmistrz, który został wybrany na to stanowisko w 1928 roku, został aresztowany jesienią 1939 roku, a w lutym 1940 roku rozstrzelano go w Skwierzynie.
Dziewiętnaście lat pod polską administracją dobiegło końca w kilka tygodni.
Dziś: dziesięć tysięcy i czekanie na pociąg
Z danych GUS za 2024 rok wynika, że Międzychód liczy niespełna dziesięć tysięcy mieszkańców, a od 2002 roku liczba ta spadła o blisko dziesięć procent. Podobnie jak w całej Polsce, średni wiek mieszkańca wynosi tu nieco ponad czterdzieści trzy lata. Miasto nadal żyje z turystyki, jednak nie ma już pociągów wycieczkowych z Poznania.
W 1995 roku zawieszono ruch pasażerski na linii Szamotuły – Międzychód. Mimo że zbiega się tu kilka linii, od tamtej pory nie można do miasta dojechać koleją. Projektowanie rewitalizacji trasy trwa w ramach programu Kolej Plus; według PKP PLK prace budowlane mają potrwać najdalej do 2029 roku. Wtedy Międzychód ma znaleźć się na nowym ciągu kolejowym z Poznania do Gorzowa Wielkopolskiego.
Sto lat temu letnicy przyjeżdżali tu pociągiem, gdyż miasto nie miało innego źródła utrzymania. Dziś Międzychód czeka na powrót tego samego pociągu – i znowu chodzi o to samo.