pożar domu fot. OSP Koło Nad Wartą

Tragiczny pożar w Wielkopolsce. Dlaczego zginęła pięcioletnia dziewczynka?

W pożarze, który wybuchł w nocy z 6 na 7 maja w domu przy ulicy Dojazdowej w Kole, zginęła pięcioletnia Hania. Dlaczego nie udało się jej uratować?

Przypomnijmy: do tragedii doszło w niewielkim domu jednorodzinnym, w którym dziewczynka mieszkała z mamą Natalią. Pożar wybuchł nagle, a rozprzestrzeniał się wyjątkowo szybko. Mama Hani wybiegła na zewnątrz w piżamie zawołać o pomoc – i już nie mogła wrócić do środka. Płomienie odcięły jej drogę do córeczki. Gdy strażacy po kilku godzinach ugasili ogień – było już za późno. Mogli tylko wynieść ciało dziewczynki.

Ustalanie przyczyn pożaru jeszcze potrwa, jednak już wiadomo na pewno, że to nie był piec centralnego ogrzewania. Kotłownia znajdowała się na tyłach domu i była praktycznie nienaruszona. Według strażaków ogień zaczął się w jednym z dwóch pokojów, z których składał się domek. Być może to instalacja elektryczna odmówiła posłuszeństwa?

Dom był bardzo stary – pani Natalia odziedziczyła go po dziadkach – a jego stan techniczny był opłakany. Tak powiedzieli dziennikarzom „Faktu” sąsiedzi kobiety. Ocenili też kobietę jako bardzo troskliwą i kochającą matkę, który nigdy w życiu świadomie nie naraziłaby córeczki na niebezpieczeństwo. Ale ogień rozprzestrzeniał się tak szybko, że kobieta, która na kilka minut wyszła z domu wołać o pomoc, nie mogła już wrócić do środka. Obecnie ze względu na bardzo zły stan psychiczny jest w szpitalu.

Biegli w dziedzinie pożarnictwa i policja wyjaśniają przyczyny wybuchu pożaru.