Tłok i sauna w podmiejskich pociągach. Co na to Koleje Wielkopolskie?

fot. L. Łada (zdjęcie ilustracyjne)

„W środku jest mnóstwo ludzi i bardzo wysoka temperatura około 30 stopni (sauna)” – napisał jeden z naszych Użytkowników o podróży pociągiem z Wągrowca.

O tragicznych warunkach, w jakich muszą podróżować do Poznania mieszkańcy aglomeracji, pisaliśmy już niejednokrotnie w ciągu kilku ostatnich lat. Problem dotyczy w zasadzie wszystkich tras – no, może w najmniejszym stopniu trasy na Szczecin, ponieważ tu pasażerowie mają do dyspozycji stosunkowo dużo pociągów nie tylko regionalnych, więc choć tłok również się zdarza, to w pewnym stopniu rekompensuje go fakt, że pociągi na tej trasie jeżdżą znacznie częściej.

Sauna w pociągu i brak miejsc

Niestety, pasażerowie na innych trasach nie są w tak komfortowej sytuacji, a ci jeżdżący z Wągrowca chyba mają tu najbardziej pod górkę ze względu na specyfikę trasy, przeznaczonej wyłącznie do ruchu lokalnego, a więc obsługiwanej wyłącznie przez lokalne pociągi.

„Podróżujemy właśnie szynobusem typu Impuls na odcinku linii kolejowej z Wągrowiec do Poznania” – napisał nasz Użytkownik o jednej ze swoich podróży. – W środku jest mnóstwo ludzi i bardzo wysoka temperatura około 30 stopni (sauna). Pojazdy teraz są nowe, szczelne i nie są wietrzone, co powoduje że to powietrze jest bardzo nieprzyjemne. Tak nie da się jeździć! To, co robi przewoźnik, to jest jakaś kpina! Pociąg zbliża się do stacji Murowana Goślina, gdzie już od miejscowości Skoki nie ma miejsc siedzących i ludzie muszą stać. Podróże z Kolejami Wielkopolskimi są katorgą, a człowiek do pracy dojeżdża zmęczony, pomimo przespanej nocy”.

Użytkownik zwrócił też uwagę, że wiele osób jedzie bez płaszczy i kurtek, bo jest gorąco, a mimo to kilku osobom zrobiło się niedobrze z powodu zbyt wysokiej temperatury.

Co na to Koleje Wielkopolskie?

Po otrzymaniu tego maila zwróciliśmy się do Kolei Wielkopolskich z pytaniem o działania spółki w tej kwestii. Mimo że minął już tydzień – nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi – gdy otrzymamy, natychmiast ją opublikujemy.

Jednak pewne wnioski można wyciągnąć z odpowiedzi udzielanych przez spółkę innym mediom. Bo jak się okazuje, oburzeni pasażerowie piszą nie tylko do nas, skarżąc się na tragiczne warunki jazdy pociągami. Podobne skargi publikują wszystkie poznańskie media.

Wśród powodów tłoku, jakie dotychczas były podawane przez Koleje Wielkopolskie, pojawił się rozkład jazdy, którego ułożenie było spowodowane ograniczonymi możliwościami, jeśli chodzi o przepustowość torów – przypomnijmy, że torami zarządza spółka PKP PLK i to z nią trzeba się w tej sprawie porozumieć. Zmiana rozkładu nie pomogła.  Zły stan torów też raczej nie wchodzi w grę – kompleksowa modernizacja trasy kolejowej do Wągrowca, przeprowadzona za środki unijne i samorządu Wielkopolski, zakończyła się w 2013 roku, a więc trasa nie ma jeszcze 10 lat.

Drugim ograniczeniem jest liczba pociągów, którymi dysponują Koleje Wielkopolskie. Przewoźnik zwyczajnie nie ma dodatkowych pojazdów, by puszczać podwójne składy wszędzie tam, gdzie to jest konieczne. Spółka zamówiła kolejne pociągi, ale pierwsze z nich przyjadą do Poznania dopiero w grudniu. W takiej sytuacji wystarczy awaria jednego pojazdu, by sytuacja na tej trasie znacząco się pogorszyła, co zresztą się kilkakrotnie zdarzyło.

Wszystko przez… pasażerów!

Jednak zdecydowanie najbardziej kuriozalne wytłumaczenie tłoku w pociągach opublikował Głos Wielkopolski. To odpowiedź Kolei Wielkopolskich na interwencję Tomasza Strejzy, asystenta społecznego Małgorzaty Prokop-Paczkowskiej, posłanki Lewicy. Zgodnie z nią winni są… sami pasażerowie. I nie, nie dlatego, że jest ich tak dużo i wszyscy chcą wsiąść do pociągu.

„Z naszych obserwacji wynika, iż podróżni najczęściej gromadzą się w okolicach przedsionków drzwi wejściowych i nie przemieszczają się równomiernie wzdłuż całego składu pomimo reakcji i próśb drużyn konduktorskich” – wyjaśniają Koleje Wielkopolskie w odpowiedzi dla Tomasza Strejzy. – „Powoduje to wrażenie o przepełnieniu pojazdu, podczas gdy w rzeczywistości istnieje jeszcze rezerwa miejsca”.

Dlatego drużyny konduktorskie mają nakazane, by przekonywały pasażerów do zajmowania miejsc także w środku pojazdu, nie tylko przy drzwiach, emitowały komunikaty przez system nagłośnienia, które będą zachęcać podróżnych do równomiernego zapełniania pociągów, a także prezentacji na monitorach, jak prawidłowo zajmować miejsca w pojeździe.

Tomasz Strejza powiedział gazecie, że niejednokrotnie jechał trasą z Wągrowca i wie, że pasażerowie nie przesadzają: jest duszno, tłok, rzeczywiście można zemdleć – i to na pewno nie z tego powodu, że wszyscy pasażerowie tłoczą się przy wejściu na złość drużynie konduktorskiej. Odpowiedź spółki uznał za skandal.

Podziel się: