Korekta rozkładu jazdy nie pomogła. Pasażerowie narzekają na tłok w pociągach

pociąg, PKP fot. L. Łada

Mieszkańcy podpoznańskich miejscowości, którzy pociągami dojeżdżają do pracy lub szkoły w Poznaniu, nadal mają problem, by w ogóle wejść do pociągu. Sytuację miała poprawić listopadowa korekta rozkładu jazdy. Ale nie poprawiła, jak twierdzą pasażerowie.

Pociągi podmiejskie Kolei Wielkopolskich i PolRegio dojeżdżające do Poznania nadal są niemiłosiernie zatłoczone – a im bliżej miasta, tym gorzej. W miejscowościach leżących pod samym Poznaniem, jak Czerwonak, Dopiewo czy Biskupice bardzo często do pociągu w ogóle nie da się wsiąść, tak jest zatłoczony. Pasażerowie od lat apelują o więcej połączeń i dłuższe składy – niestety, poprawy nie widać, a nawet jest coraz gorzej, bo wiele osób, ze względu na ceny paliwa, przesiadło się z samochodów do pociągów, zwiększając i tak już duży tłok.

W październiku Robert Pilarczyk, dyrektor Departamentu Transportu w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego, przyznawał, że urząd wie o problemie, ponieważ przewoźnicy mają obowiązek zbadać frekwencję w swoich pociągach. Przewoźnicy reagują też na tłok – ale mogą to robić tylko w ramach posiadanej rezerwy taborowej i w miarę możliwości technicznych. Wzmocnione zostały składy z Mogilna, Zbąszynka, Gniezna i Wągrowca do Poznania, sytuację poprawi też korekta rozkładu jazdy, która ma nastąpić 6 listopada, a zgodnie z którą pociągów będzie więcej w godzinach szczytu.

Jak się jednak okazało – korekta nie pomogła i w pociągach nadal jest tłok. Jak informuje Radio Poznań, pociąg relacji Poznań-Wągrowiec, który 7 listopada o 16.43 odjeżdżał z Dworca Głównego PKP, był tak zatłoczony, że już w Poznaniu pasażerowie mieli problem, by do niego wsiąść. Jak powiedział radiu Dariusz Kaszyński, naczelnik wydziału promocji Kolei Wielkopolskich, stało się tak z powodu awarii jednego z pojazdów, co sprawiło, że o tej godzinie na trasę nie wyjechał podwójny pociąg, tak jak to powinno być, ale pojedynczy. Awarię już usunięto i teraz na trasie kursuje podwójny pociąg, czyli tak, jak to powinno być.

Jednak temat tłoku w pociągach wraca jak bumerang i to już od kilku lat. Urząd marszałkowski także od lat tłumaczy, że na przeszkodzie zwiększenia liczby połączeń stoi kilka czynników: zbyt mała liczba pociągów w zasobach Kolei Wielkopolskich, ograniczona przepustowość torów wynikająca z ich stanu technicznego, a także decyzje PKP PLK, które tymi torami zarządzają.

Koleje Wielkopolskie kupują nowe pociągi w miarę posiadanych środków – a pociąg to kosztowna inwestycja – i w grudniu na tory mają wrócić dwa pociągi typu SA 108 oraz wyjechać dwa nowe trójczłonowe pociągi Newagu. Co do torów, to przynajmniej na trasie do Gniezna, Wągrowca i Piły problemów z ich jakością być nie powinno – wszystkie te trasy są po gruntownych remontach. Pozostaje więc tylko porozumienie się z PKP PLK, by pociągów spod Poznania do Poznania jeździło więcej.

Podziel się: