Mieszkańcy lewobrzeżnego Poznania mogą odczuć skutki rozważanej konsolidacji dwóch miejskich placówek medycznych, która ma uratować je przed pogłębiającym się deficytem. Zmiany mają na celu zwiększenie odporności jednostek na wstrząsy finansowe oraz poprawę jakości opieki zdrowotnej w mieście.
Problemy budżetowe i wsparcie miasta
Sytuacja finansowa lokalnych szpitali uległa pogorszeniu, co urzędnicy wiążą z mniejszymi środkami z NFZ na świadczenia oraz rosnącymi kosztami wynagrodzeń. Wielospecjalistyczny Szpital Miejski im. Józefa Strusia przy ul. Szwajcarskiej odnotował stratę netto na poziomie 11,5 mln zł. Z kolei Szpital im. Franciszka Raszei zamknął okres z deficytem wynoszącym blisko 5,4 mln zł.
W związku z tymi stratami placówka z Jeżyc została zobowiązana do przygotowania programu naprawczego. Aby pomóc jednostce, Miasto przekazało jej we wrześniu 2026 roku pożyczkę w wysokości 5 mln zł. Podobny plan naprawczy może stać się koniecznością dla szpitala im. Józefa Strusia, jeśli jego sytuacja finansowa nie ulegnie poprawie.
Szczegóły rozważanej reorganizacji
Według magistratu w razie połączenia Szpital im. Józefa Strusia przejąłby mienie oraz odpowiedzialność prawną za usługi medyczne świadczone na Jeżycach. Taka struktura ma pozwolić na oszczędności dzięki wspólnym zakupom materiałów i usług oraz efektywniejsze wykorzystanie kadr i infrastruktury. Jest to odpowiedź na podobne ruchy podejmowane przez inne podmioty medyczne w Poznaniu.
Zapewniono, że żadne z budynków nie zostanie zamknięte, a pacjenci nadal będą mogli korzystać z pomocy przy ul. Adama Mickiewicza. Personel z tej lokalizacji ma zostać zatrudniony w szpitalu im. Józefa Strusia. Urzędnicy podkreślają, że ginekologia, porodówka oraz oddział internistyczny nie są przeznaczone do likwidacji.
Sprzeciw pracowników i kwestie historyczne
Rozważane zmiany budzą niepokój personelu Szpitala im. Franciszka Raszei. W liście otwartym podpisanym przez Zakładową Organizację Związkową Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz Organizację Zakładową NSZZ „Solidarność” wskazano na brak rzetelnych analiz ekonomicznych i społecznych. Pielęgniarki i położne obawiają się, że może to doprowadzić do stopniowego wygaszania placówki i utrudnić dostęp do leczenia mieszkańcom lewobrzeżnej części miasta.
Władze miasta deklarują jednak chęć zachowania budynków na Jeżycach, przypominając o ich znaczeniu historycznym. To właśnie tam w czerwcu 1956 roku pomagano pierwszym rannym osobom uczestniczącym w zrywie robotniczym. Ostateczną decyzję w sprawie konsolidacji podejmą radni miejscy w procesie, który ma być transparentny i obejmować konsultacje ze związkami zawodowymi, pracownikami oraz Radami Społecznymi.