Drzewa na rondzie Rataje

Poznań: Wycinka drzew na rondzie Rataje. Dlaczego budzi emocje?

“Wokół Ronda Rataje wycinane są stuletnie drzewa dzisiaj, zaalarmowali mnie mieszkańcy! 103 drzewa już powalone!” – zaalarmowała dziś posłanka Katarzyna Kretkowska. I nazwała wycinkę bezmyślnością i zbrodnią. Tylko czy słusznie?

O konieczności remontu tego ronda mówi się od wielu lat i nikt, kto tam choć raz był, nie ma wątpliwości, że jest on niezbędny. Można mieć wątpliwości co do zakresu remontu czy przeprowadzenia go akurat w taki sposób, jednak na pewno nie co do samej konieczności wyremontowania torów tramwajowych i jezdni.

Rondo Rataje jest jednym z najbardziej ruchliwych punktów Poznania – w ciągu doby przejeżdża tamtędy 1137 tramwajów (7 linii), 1027 autobusów (14 linii) i około 94 000 samochodów, w tym 12 000 dostawczych oraz ciężarowych.

Pierwsze koncepcje przebudowy pojawiły się już w 2010 roku. W 2012 roku ZDM przedstawił 5 wariantów przyszłego ronda: najtańsza miała kosztować 95 mln zł, najdroższa 167 mln zł, a zgodnie z nią ruch samochodów odbywałby się pod ziemią. Na powierzchni kursowałaby tylko komunikacja publiczna, byłyby drogi rowerowe i chodniki dla pieszych.

Poznaniacy mieli zagłosować, którą opcję chcą – i wybrali najdroższy wariant. Miasto wówczas miało na tę budowę 60 mln zł, ale miało nadzieję, że resztę dostanie z funduszy unijnych oraz od firmy budującej centrum handlowe Łacina, obecnie Posnania. Ale z projektów nic nie wyszło: Poznań nie dostał pieniędzy z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-2013, a jak się okazało – nie było też żadnej konkretnej umowy z inwestorem Łaciny na dofinansowanie budowy ronda.

Obecny projekt powstał według koncepcji “oszczędnościowej”, przygotowanej przez wiceprezydenta Macieja Wudarskiego i jego zespół w 2016 roku. Pani poseł Kretkowska powinna to pamiętać, ponieważ była wtedy radna Poznania. Pieniędzy na przebudowę ronda nadal nie było, ale stan techniczny tego obiektu był taki, że nie można było dłużej zwlekać z przebudową. I już wtedy było jasne, że część drzew trzeba będzie wyciąć – wystarczyło popatrzeć na wizualizacje koncepcji i porównać ją z rozmieszczeniem drzew w terenie.

Ale nikt wtedy na to nie zwrócił uwagi, łącznie z radnymi, którzy dostali tę koncepcję, omawiali ją na komisjach i nawet głosowali nad środkami na jej realizację z budżetu miasta. Wszystkich zaprzątała kwestia dodatkowych pieniędzy, które trzeba było zdobyć – no i wtedy jeszcze w Poznaniu nie toczono bojów o każde wycięte drzewo. To kwestia ostatnich dwóch, trzech lat.

Gotowy projekt znów trafił do radnych, został opublikowany na stronie miasta razem z wizualizacjami wyglądu przyszłego ronda – znów można było bez trudu zorientować się, że by go zrealizować, trzeba będzie wyciąć sporo drzew. Zapewne projekt opiniowały też rady osiedli – ale one również nie narobiły hałasu, że będą im wycinali drzewa na osiedlach.

Tak naprawdę sprawą drzew na rondzie Rataje przejął się tylko radny Andrzej Rataj w ramach swojej prowadzonej od wielu lat kampanii, by w Poznaniu drzewa przesadzać, nie wycinać. Złożył interpelację do prezydenta – która, jak widać, nic nie dała.

Drzewami zainteresowały się też media – i zadały to pytanie 4 sierpnia tego roku, podczas konferencji prasowej, na której podano konkretny termin rozpoczęcia inwestycji. Nikt z Poznańskich Inwestycji Miejskich, Zarządu Transportu Miejskiego czy Zarządu Dróg Miejskich nie ukrywał, że będą wycięte drzewa i że będzie ich ponad sto. Ale przedstawiciele miasta zapowiedzieli od razu nowe nasadzenia i zaznaczyli, że na dojazdach do ronda będą też zielone torowiska. Dzięki temu i dzięki nowej nawierzchni jezdni hałas wokół ronda będzie znacznie mniejszy – bo drzewa pełniły funkcję ekranu chroniącego osiedla przed kurzem i właśnie hałasem.

Media – w tym tenpoznan.pl – skrzętnie to odnotowały i opublikowały. I znów nic! Żadnego hałasu! Nikt się nie oburzył planowaną wycinką drzew – a wtedy jeszcze można było próbować jej zapobiec. Ale nie – wszyscy się zainteresowali drzewami dopiero wtedy, gdy zaczęły być wycinane, a że tak będzie, było wiadomo od co najmniej sześciu lat. I nikt tej wiedzy nie ukrywał.

Cała ta historia jest doskonałą ilustracją tego, że sami sobie jesteśmy winni. Wszyscy popełniamy grzech zaniechania i budzimy się, kiedy jest już za późno. Ale obudziwszy się powinniśmy też zadać pytanie, gdzie przez te sześć, a właściwie dziesięć lat byli nasi radni, tak miejscy jak i osiedlowi, zwłaszcza ci, którzy tak lubią deklarować, że walczą o ochronę zieleni?

Walka o drzewa, gdy właśnie trwa ich wycinka, jest nie tylko nieskuteczna, ale przede wszystkim dowodzi ogromnej niekompetencji. Bo walczyć o nie trzeba pięć, dziesięć lat wcześniej, gdy są uchwalane projekty, koncepcje czy plany zagospodarowania, które na to pozwalają. Teraz to jest demagogia.

Posłanka Katarzyna Kretkowska zapowiedziała interwencję w tej sprawie. Chce też dać prezydentowi Jaśkowiakowi złotą siekierę w prezencie jako naczelnemu drwalowi miasta. Tylko że drzew to już nie ocali. To trzeba było robić dziesięć lat temu.

Lilia Łada

2
Dodaj komentarz

avatar
Pyra
Pyra

Jakie stuletnie drzewa co za brednie mieszkam na ratajach od początku ośiedli a przedtem na żegrzu i pamiętam jak te drzewa w czynie partyjnym sadzono

Daniel
Daniel

Można by też wyprowadzić ruch tranzytowy z miasta to zakres remontu ronda mógłby być mniejszy.