Agnieszka Pachciarz, Łukasz Mikołajczak, Damian Marciniak

Poznań: Wojewoda: łóżek dla chorych w Wielkopolsce nie zabraknie

– Zgodnie z nową strategią, co chcę zaakcentować, liczba miejsc jest zwiększana w miarę rosnących potrzeb – powiedział wojewoda Łukasz Mikołajczyk podczas konferencji poświęconej aktualnej sytuacji epidemicznej w regionie. Łóżek dla chorych na pewno więc w regionie nie zabraknie.

Zgodnie z obecną strategią walki z koronawirusem szpitale zostały podzielone na trzy poziomy: pierwszy to szpitale, do których trafiają chorzy z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Takich szpitali mamy 43 i dysponuje one 115 łóżkami obserwacyjnymi. Początkowo łóżek były 42 szpitale i 111 łóżek, ale wojewoda zdecydował, że dodatkowe cztery powinny się znaleźć w szpitalu wojewódzkim w Kaliszu ze względu na wzrost zakażeń na południu Wielkopolski.
– System musi być elastyczny i tak do tego podchodzimy – podkreślił wojewoda.

Do szpitali drugiego poziomu trafiają osoby chore na covid-19 lub z podejrzeniem tej choroby. Takich szpitali 14 września było 5 i dysponowały 295 łóżkami. Ale tutaj również wojewoda i wielkopolski NFZ uznali, że powinno być ich więcej i obecnie jest ich 435, w tym 48 na oddziałach intensywnej terapii.

Trzeci poziom to szpital, gdzie trafiają chorzy w poważnym stanie, a dodatkowo oprócz covid-19 cierpiący na inne choroby wymagające wielokierunkowego leczenia. Takim szpitalem jest miejski szpital im. J. Strusia przy ulicy Szwajcarskiej i to jedna z 10 takich placówek w Polsce. Specjalistycznie wspomaga go Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny przy Polnej – tu trafiają kobiety w ciąży zakażone koronawirusem – i Centrum Medyczne HCP, gdzie z kolei leczone są osoby z chorobami psychicznymi i koronawirusem. Tu także nie należy się obawiać, że łóżek zabraknie, chociaż jak powiedział wczoraj prezydent Jacek Jaśkowiak, miejsca w szpitalu przy Szwajcarskiej powoli się kończą.

– W szpitalu 335 łóżek jest zajętych, jest możliwość zwiększania tej liczby i takie decyzje każdego dnia mogę wydawać – zapewnił wojewoda. – Na bieżąco, chcę to mocno zaakcentować, na bieżąco każdego dnia monitorujemy sytuację w Wielkopolsce i gwarantuję, że nie zostawimy żadnego Wielkopolanina w takiej sytuacji, że nie będzie dla niego łóżka w szpitalu.

Wojewoda zwrócił uwagę, że od 3 do 28 września liczba łóżek została zwiększona z 225 do 365 łóżek. Obecnie jest ich już 406. Nie należy się obawiać także braku specjalistów epidemiologów. Wprawdzie w szpitalu przy Szwajcarskiej pracuje ich tylko pięciu, ale w całej Wielkopolsce jest ich dwunastu i mogą wspomagać kolegów ze Szwajcarskiej w razie potrzeb.
– Poza tym trzeba pamiętać, że covid-19 to choroba tego rodzaju, że możemy włączyć lekarzy internistów czy pulmonologów – zwróciła uwagę Agnieszka Pachciarz, dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ. – Wówczas wystarczy, gdy epidemiolog będzie sprawował ogólny nadzór.

Wojewoda przypomniał też, że w Wielkopolsce jest też izolatorium, gdzie na 264 miejsca tylko 32 są zajęte i zwrócił uwagę, że jak dotąd przytłaczająca większość pacjentów pozostaje w izolacji domowej, bo przebieg choroby jest łagodny i leczenie szpitalne nie jest im potrzebne.

Dyrektor Agnieszka Pachciarz oceniła sytuację Wielkopolski jako dobrą, nie tylko dlatego, że mamy szpital III stopnia, ale też dlatego, że mamy aż 37 punktów w regionie, w których można wykonać testy na obecność koronawirusa i 16 laboratoriów wykonujących badania, które w jej ocenie działają bardzo dobrze. Od początku pandemii przeprowadziły 308 tysięcy testów i to znacznie więcej niż średnia krajowa. Lepsze pod tym względem od Wielkopolski jest tylko Mazowsze (730 tys. testów) i Śląsk (381,6 tys. testów).
– Na bieżąco także rozwiązujemy kwestie transportu pacjentów – zapewniła.

Od 1 lipca natomiast lekarze rodzinni i poradnie specjalistyczne otrzymują dodatkowe pieniądze jako rekompensatę kosztów pandemii – to 3 proc. wartości każdej faktury wystawionej przez podmioty medyczne. Do końca września z tego tytułu NFZ w Wielkopolsce wypłaci 27,5 mln zł.

W gorszej sytuacji są pacjenci z domów opieki społecznej, tak z racji wieku, jak i chorób towarzyszących. Wojewoda zapewnił jednak, że domy pomocy społecznej są stale monitorowane, a starostowie, którzy prowadzą te placówki, regularnie kontaktują się z wojewodą, by mógł natychmiast zareagować w przypadku problemów.

Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze