park Wodziczki, koszenie trawy fot. L. Łada

Poznań: W parku Wodziczki trwa… koszenie trawy

Zaledwie w czerwcu Zarząd Zieleni Miejskiej zapowiedział ograniczanie koszenia traw ze względu na suszę – a dziś w parku Wodziczki na piętnastocentymetrową trawę znów wyjechały kosiarki. Po co?

Pytanie jest zasadne, bo długość źdźbeł trawy w parku Wodziczki naprawdę nie przekraczała 15 cm. Trudno więc ją uznać za trawę aż tak wysoką, że niezbędne jest koszenie. Według opinii miejskich specjalistów trawnik często koszony sprawa, że trawa staje się bujniejsza i mocniejsza – tak przynajmniej tłumaczyło miasto Poznań swoją pasję do koszenia trawników, gdy pytaliśmy o to w czerwcu, zaalarmowani mailami od naszych Użytkowników o masowych koszeniach trawników.

Niestety, trawa w parku Wodziczki nie potwierdza tej tezy. Po przejeździe kosiarki trawnik wygląda jakby wyłysiał, a źdźbła trawy tam, gdzie się uchowały, mają może centymetr długości.

Jeszcze w czerwcu Zarząd Zieleni Miejskiej zapowiedział, że ze względu na suszę oraz prognozowane wysokie temperatury powietrza wstrzymuje koszenie trawników aż do odwołania. Wysokich temperatur już nie ma, to prawda, ale susza bynajmniej nie minęła – według informacji Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wręcz się nasila. Dlaczego więc ZZM zarządził koszenie trawy, i to takiej, która tego wcale nie potrzebuje, jeśli wcześniej zapowiadał, że ze względu na suszę nie będzie tego robił?

Przypomnijmy, że władze miasta szeroko i obszernie opowiadają o stawianiu na małą retencję, zamianie asfaltu na zieleń wszędzie tam, gdzie to jest możliwe po to, by jak najwięcej wody deszczowej zostało w mieście i pozytywnie wpływało na jego klimat, a nie spływało kanalizacją deszczową do rzeki. Jednocześnie te same władze miasta wydają pozwolenie na koszenie trawy na terenach zielonych do gołej ziemi przez cały sezon – mimo że specjaliści nie raz zwracali uwagę, że krótka trawa absorbuje znacznie mniej wody, z wygolonego do gołe ziemi trawnika woda też szybciej wyparuje.

Trudno dostrzec logikę w tych działaniach, a jeszcze trudniej – dbałość o środowisko naturalne i zieleń. I do razu nasuwa się pytanie: po co nam w takim razie odbrukowanie miasta, urządzanie pasów zieleni przy ulicach na Wildzie i Łazarzu – skoro i tak rosnące tam rośliny wkrótce skosimy do gołej ziemi?

5 1 vote
Oceń artykuł
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze