koszenie trawników

Poznań: Jak to jest z tym koszeniem trawników?

Krajowa Rada Izb Rolniczych apeluje o niekoszenie trawników, bo zimna wiosna mocno utrudniła pracę pszczołom. Niekoszenie rekomenduje Poznański Panel Obywatelski. A w Poznaniu i tak koszenie trwa w najlepsze.

Nasi Użytkownicy donoszą nam o koszeniu Cytadeli, parku Sołackiego, terenów nad Maltą i nad Rusałką. A na trawnikach piątkowskich i ratajskich osiedli to już drugie, albo i trzecie koszenie.
“Jestem kierowcą i rozumiem, że pasy zieleni przy drodze trzeba kosić” – napisała do nas pani Anna. – “Ale zupełnie nie rozumiem, dlaczego jest koszony trawnik przed moim blokiem, który tak ładnie wygląda z kwitnącymi makami i stokrotkami. Nie wiem, dlaczego są koszone tereny nad jeziorami i stawami. To rodzaj naturalnych łąk i takie powinny pozostać. Przy czym nie chodzi mi o te miejsca, na których można się rozłożyć z kocem i plażować, tylko o tereny przy lesie albo między drzewami”.

Pani Anna pisze, że pierwsze koszenie u niej na osiedlu na Ratajach odbyło się już pod koniec kwietnia. A na początku maja widziała kosiarki w parku Sołackim, mimo że trawa ledwie odrosła od ziemi i po przejeździe kosiarek pozostawały plamy gołej ziemi.

O podobnej sytuacji na Cytadeli napisał do nas oburzony pan Dawid.
“Trawa była przycinana do wysokości najwyżej dwóch-trzech centymetrów” – napisał. – To proszę sobie wyobrazić, jak wyglądała ta trawa, przecież mamy wyjątkowo zimny maj i przyrost jest niewielki. Ja już nie wspominam o tym, że co roku z sąsiadami protestujemy przeciwko temu ciągłemu koszeniu i słyszymy argumenty, że to jest konieczne, że trawa w ten sposób się lepiej zakorzenia i rozrasta. No cóż, ta część Cytadeli, o którą walczymy od kilku lat, zupełnie tej tezy nie potwierdza. Trawa jest tam koszona z uporem maniaka co trzy tygodnie, a jak była mizerna, tak jest nadal”.

Wojna o zmniejszenie częstotliwości koszenia poznańskich trawników trwa od kilku lat – jak dotąd bez efektu. W tym roku jednak z apelem do wszystkich zarządzających trawnikami w całej Polsce o niekoszenie zwróciła się Rada Izb Rolniczych. Wyjątkowo zimna wiosna, późno rozpoczęta wegetacja sprawiły, że owady zapylające później rozpoczęły pracę, a koszenie kwitnących trawników jeszcze im ją dodatkowo utrudni.

Rzadsze koszenie jest też jedną z 77 rekomendacji przyjętych przez Poznański Panel Obywatelski, który od marca do maja dyskutował o zmianach klimatycznych i adaptacji do tych zmian. Zdaniem uczestników PPO koszenie powinno być ograniczone do minimum – oczywiście z uwzględnieniem założeń estetycznych oraz dostosowaniem do położenia i funkcji danego miejsca. Należy też częściej zakładać łąki miejskie i wyznaczać jak najwięcej obszarów koszonych raz lub dwa razy do roku.

Rekomendacje PPO mają być uwzględniane przez władze miasta, zadeklarował to prezydent Jacek Jaśkowiak. Skoro tak, to dlaczego trawniki i zieleńce są koszone z taką samą częstotliwością, jakby panelu w ogóle nie było? I dlaczego Poznań, miasto tak podobno przyjazne owadom zapylającym, w ogóle nie wzięło pod uwagę apelu RIR?

Zapytaliśmy o to władze miasta. Dostaliśmy odpowiedź długą i wyczerpującą, jednak niezupełnie na to pytanie, które zadaliśmy. Co, poniekąd, wyjaśnia, dlaczego w mieście jedno się o trawnikach mówi, a robi zupełnie co innego.

Oto ona:
“zieleń w Poznaniu pielęgnowana jest w różnym zakresie – pod uwagę brane są zarówno warunki atmosferyczne, jak i lokalizacja (np. inaczej pielęgnowany będzie trawnik w ścisłym centrum, zieleń przyuliczna czy łąka na obrzeżach miasta). Miasto Poznań już w ubiegłym roku znacznie ograniczyło powierzchnię koszonych terenów. Podejmowanych jest też wiele innych działań dla dobra owadów zapylających.

Wydział Terenów Zieleni Zarządu Dróg Miejskich opiekuje się obszarem porośniętym zielenią przy poznańskich ulicach – to ponad 9 milionów mkw. Dużą jego część stanowią trawniki, z których tylko niecałe 2 mln mkw przewidziane jest do koszenia. Tak jak w ubiegłym roku, na wielu ulicach ograniczono częstotliwość koszenia jedynie do dwóch razy w ciągu sezonu wegetacyjnego. Są też tereny, gdzie zabieg ten nie będzie przeprowadzany w ogóle. Takie ograniczenia spowodują, że przy wielu ulicach trawniki zamienią się w samoistne łąki miejskie.

W tym roku tak będzie m.in. na wybranych odcinkach ulicy: Żeromskiego, Rycerskiej, Warszawskiej (przy ul. Termalnej), Grunwaldzkiej, Jeleniogórskiej, Bałtyckiej, Bożeny, Haliny, Janikowskiej, Strzałkowskiej, Trockiej, Wileńskiej, Dolna Wilda przy ul. Czechosłowackiej, Drodze Dębińskiej (odc. Hetmańska – Piastowska), Ostatniej, Bukowskiej (za ekranami, odc. Leśnych Skrzatów do granic miasta), Nad Wierzbakiem (odc. Kościelna – Al. Wielkopolska), Promienistej (Grunwaldzka-Grochowska), Słonecznej (Grunwaldzka-Grochowska), Maratońskiej, Roboczej, św. Szczepana czy Wspólnej.

Należy przy tym pamiętać, że koszenie trawników nie jest działaniem szkodliwym, lecz jednym z podstawowych działań pielęgnacyjnych, takich jak nawożenie czy podlewanie. Trawniki, które przestając być regularnie koszone zostają zniszczone poprzez zaniedbania w pielęgnacji, co jest zjawiskiem nieodwracalnym. Ważne jest, aby decydując się na koszenie brać pod uwagę warunki pogodowe – m.in. opady, temperaturę powietrza i wilgotność podłoża.

Nie można zapominać, że zieleń w mieście pełni również funkcję estetyczną, a w wielu miejscach trawnik odznaczający się odpowiednim wyglądem jest bardzo pożądany np. na urządzonych skwerach. Urządzone obszary zieleni to tereny rekreacji i wypoczynku, których elementem jest murawa. Aby spełniała swoją funkcję, musi podlegać określonym zabiegom (nawodnienie, nawożenie, koszenie).

Pas drogowy z uwagi na swoją funkcję jest miejscem, które przede wszystkim musi być bezpieczne dla uczestników ruchu drogowego. Podstawą bezpieczeństwa jest zapewnienie odpowiedniej widoczności. Zgodnie z przepisami „zieleń w pasie drogowym nie powinna zagrażać bezpieczeństwu uczestników ruchu, ograniczać wymaganego pola widoczności, skrajni drogi oraz utrudniać utrzymania drogi”. Koszenie roślin w obrębie skrzyżowań, trójkątów widoczności jest koniecznością. Wysokie, niekoszone rośliny „wykładają się” również na drogi rowerowe, chodniki i jezdnie, zawężając je, dlatego tereny do nich przyległe również muszą być wykaszane.

Koszenie trawników zmniejsza ryzyko ukąszenia przez kleszcze, przenoszące groźne choroby, a których liczebność z powodu ciepłych zim w ostatnich latach mocno wzrosła. Pasożyty, chowające się w wysokiej trawie to zagrożenie nie tylko dla ludzi, ale także domowych zwierząt.

Argumenty dotyczące pozytywnych aspektów płynących z niekoszonych terenów zieleni, związanych z występowaniem roślin miododajnych, tworzących obszary żerowania owadów są słuszne – pod warunkiem, że miejsca te są oddalone od drogi. Specjaliści wskazują, że wabienie owadów w wąskie pasy zieleni położone przy drogach zwiększa ich śmiertelność, gdyż giną one w zderzeniach z pojazdami. Do zwiększenia śmiertelności owadów przyczyniają się również zanieczyszczenia komunikacyjne, które kumulują się w formie gazów i cząstek stałych oraz osadzają na roślinach znajdujących się najbliżej jezdni.

Trawniki w centrum miasta często są tłem dla miejskiej przestrzeni. Zieleń urządzona, czyli przestrzeń zaprojektowana i pielęgnowana przez ogrodnika według ścisłych zasad określonych w projekcie, jest uwzględniana w planach miejscowych. Jest to efekt konsultacji i realizacja potrzeb mieszkańców. Pozostałe tereny zieleni – zarówno urządzonej jak i nieurządzonej (np. park w stylu angielskim) zawierają obszary, gdzie nie prowadzi się lub jest wykonywana minimalna ilość zabiegów pielęgnacyjnych. Na terenie zarządzanym przez Zarząd Zieleni Miejskiej są rejony, gdzie nie prowadzi się koszenia np. Szachty czy „Park Ekologiczny” w Kiekrzu.

Realizując swoje zadania ZZM zawsze uwzględnia interesy pszczół. Prowadzone są działania mające na celu zapewnienie komfortowych warunków wszystkim pożytecznym owadom. Odbywają się kampanie informacyjne i lekcje pokazowe, których celem jest edukacja i uczulenie mieszkańców Poznania na to, jak znaczącą rolę pełnią pszczoły i inne owady w ekosystemie.

Na rzecz pszczół Miasto działa już od wielu lat (realizowany jest program “Poznań dla pszczół”). W stolicy Wielkopolski każdego dnia przybywa miejsc schronienia i rozmnażania dla owadów zapylających. Specjalne hoteliki pojawiają się w lokalizacjach, które są dla nich przyjazne. Można je zobaczyć w miejskich parkach, np. Wilsona czy Jana Pawła II, na terenie lasów miejskich, Rodzinnych Ogrodach Działkowych oraz w wielu innych miejscach zaproponowanych przez rady osiedli.

30 kwietnia ogłoszono przetarg na budowę ogrodu miododajnego na Cytadeli. W dawnym teatrze letnim nastąpi odwrócenie funkcji – w miejscu widowni pojawią się rabaty z roślinami wabiącymi pszczoły, motyle i inne owady zapylające, a w miejscu dawnej sceny zostaną zamontowane leżaki, skąd będzie można podziwiać odgrywane przez przyrodę przedstawienie. Aby zyskać większą powierzchnię biologicznie czynną, zlikwidowana zostanie część schodów. Pojawią się też pojedyncze siedziska, niewielkie tarasy widokowe, kaskada wodna, a także subtelne oświetlenie, które zostało tak pomyślane, by nie ingerować w aktywność nocnych owadów. Ogród miododajny będzie pełnił również funkcję wychowawczą – pojawią się tam tablice edukacyjne, prowadzone będą także lekcje terenowe”.

1 2 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze