Petycja w sprawie Sołacza

Poznań: Trzeba chronić Sołacz!

Tego zdania są mieszkańcy dzielnicy i jej radni wspierani przez posła Franciszka Sterczewskiego. Dlatego przygotowali petycję do władz miasta, by przyspieszyły prace nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Petycja dotyczy głównie planu Sołacza część C, czyli tak mniej więcej parku Wodziczki, ogródków działkowych położonych w dolinie Bogdanki oraz okolic ulicy Drzymały i Urbanowskiej. To dla tych okolic plan precyzyjnie określi, co w którym miejscu dzielnicy może powstać, a co nie. W ten sposób skończy się radosna, spontaniczna twórczość deweloperska, którą można oglądać właśnie na ulicy Drzymały czy Urbanowskiej, a działkowcy z ROD Bogdanka przestaną się bać, że stracą swoje ogródki.

– Chcemy kontynuować udaną współpracę z mieszkańcami i osobami, które chcą dobra Sołacza. I dlatego mieszkańcy przygotowali petycję – wyjaśnia Paweł Szwaczkowski, przewodniczący zarządu Rady Osiedla Sołacz. – To rozsądny kompromis, który ma na celu, pamiętając o aspekcie finansowym, ochronę terenów zielonych. Priorytetem jest ochrona terenów należących do miasta.

Zgodnie z propozycjami zawartymi w petycji tereny między parkiem Wodziczki a ulicą Drzymały będą przeznaczone na zieleń.
– Ogrody działkowe nie pójdą pod zabudowę zgodnie z projektem planu – podkreśla przewodniczący zarządu. – Ale otrzymujemy sygnały o tym, że są tam zakusy deweloperskie, stąd też troska nasza o to, żeby uchwalić jak najszybciej miejscowy plan, bo to stanowi zabezpieczenie tych terenów. I podkreślę: nie mówimy o zakazie zabudowy, ale o zakazie nieuregulowanej zabudowy i wydawaniu zgód na warunkach zabudowy.

Ale zachowanie zieleni będzie obowiązywało także na działkach zabudowanych albo przeznaczonych pod zabudowę. W kilku przypadkach, jak zauważa Paweł Szwaczkowski, doszło do wykarczowania wszystkich drzew i krzewów z działek, co na pewno ułatwiło budowę, ale nie było niezbędne. I nie zrekompensowały tego późniejsze nasadzenia czegoś, co przewodniczący zarządu ROS nazwał “pseudozielenią”.

– Chcemy zabezpieczyć w planie miejscowym schronisko młodzieżowe, które jest przy ulicy Drzymały i który też jest pewnym symbolem Sołacza – wylicza. – Natomiast nie upieramy się przy tym, że każda działka, która ma potencjał inwestycyjny, ma zostać przestrzenią wolną od zabudowy. Poparliśmy, żeby teren po ryneczku przy Urbanowskiej został przeznaczony pod zabudowę, bo faktycznie tego ryneczku tam nie ma i jest to przestrzeń, która wymaga rewitalizacji. Mamy natomiast nadzieję, że miasto, wydając pozwolenie na budowę, zadba o interes społeczny mieszkańców i zostanie tam umożliwione i wynegocjowane z deweloperem utworzenie ryneczku.

Wielka niewiadomą jest spory teren między parkiem Wodziczki a ogródkami działkowymi – to, kto jest właścicielem tego terenu, ustali sąd, a o prawo do niego walczą miasto Poznań i firma Darex, który kiedyś teren kupiła, ale nie do końca zgodnie z prawem. Paweł Szwaczkowski jednak zwraca uwagę, że bez względu na to, jaką decyzję wyda sąd w sprawie tego terenu – plan będzie zabezpieczeniem, że nie powstanie tam nic, czego mieszkańcy Sołacza by sobie nie życzyli. A takie próby są. Rada Osiedla Sołacz już odrzuciła jedną koncepcję budowy 19 domów na tym terenie.

Walczących o plan dla Sołacza i ochronę jego terenów zielonych wspiera też poseł Franciszek Sterczewski.
– Moja rola jest wspierająca – wyjaśnia poseł. – Te uwagi są bardzo konkretne, nie są wyssane z palca, są też realistycznym złotym środkiem. My naprawdę wierzymy, że wilk może być syty, a owca cała, że można rozwijać miasto, wprowadzać zabudowę, ale w sposób zrównoważony, zgodny z krajobrazem. A ponieważ jesteśmy na Sołaczu, w jednej z najpiękniejszych dzielnic naszego miasta, który jest wspólną wartością nie tylko dla mieszkańców Sołacza, ale całego miasta, to ten teren powinien być chroniony w sposób wyjątkowy.

Zdaniem posła oznacza to, że absolutnie nie powinna tu powstać zabudowa w zbyt dużej skali, zbyt wysoka i zbyt gęsta. Ma nadzieję, że plan zostanie uchwalony jeszcze w tym roku i uchroni Sołacz przed takim losem.

Jednak Sołacz jest jednym z wielu takich miejsc. Poseł Sterczewski uważa też, że Polska potrzebuje reformy urbanistycznej, bo na razie mamy chaos prawny.
– W mętnej wodzie grube ryby pływają na tym nieuporządkowaniu prawa, a na tym chaosie korzystają deweloperzy, którzy często zbyt intensywnie prowadzą zabudowę – wyjaśnia poseł. – Musimy wzmocnić planowanie przestrzenne, przywrócić urbanistykę w Polsce. Nie może być tak, że wśród domków jednorodzinnych powstaje blok, jak to się zdarza na przykład na Grunwaldzie albo wille miejskie w odległości półtora metra od siebie. Ale w tej konkretnej sytuacji samorząd ma możliwość po pierwsze: uchwalenia tych planów miejscowych, a po drugie: wstrzymania się z wydaniem warunków zabudowy,dopóki plan nie zostanie uchwalony.

Samorządy, zdaniem posła, powinny mieć więcej narzędzi do tego, żeby bronić swoich terenów przed zbyt wysoką zabudową deweloperską.
– Tutaj jest potrzebna pomoc na wielu poziomach – zauważa. – Rola urbanisty miejskiego powinna być silniejsza, a różnie z tym jest.

Przypomnijmy, że debata nad miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego dla Sołacza trwa już od dziesięciu lat i w tym czasie deweloperzy, wykorzystując brak planu zabudowali wiele cennych i pięknych zakątków tej dzielnicy, jak choćby ulicę Drzymały, gdzie bloki powstały na terenach dawnych ogrodów. Zabudowa sprawia, że wody opadowe nie wsiąkają w ziemię, tylko spływają bezpośrednio do stawów i Bogdanki – więc Bogdanka wylewa. Coraz mniejszy jest też Zachodni Klin Zieleni, którego Sołacz jest częścią, a który ma ogromne znaczenie dla jakości powietrza w mieście.

Nic dziwnego, że mieszkańcy chcą, aby ta nieuporządkowana i zwyczajnie brzydka zabudowa wreszcie się skończyła.

5 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze