Roman Giertych fot. TT

Poznań: Roman Giertych nie ma już statusu podejrzanego

A to oznacza, że może wrócić do pracy, nie musi wpłacać 5 mln zł poręczenia majątkowego, nie ma także dozoru policyjnego ani zakazu opuszczania kraju. Tak zadecydował Sąd Rejonowy w Poznaniu.

Przypomnijmy, że chodzi o sprawę spółki Polnord – Prokuratura Regionalna w Poznaniu chciała postawić 12 osobom, w tym Romanowi Giertychowi, który był radcą prawnym spółki, zarzuty przywłaszczenia środków, a także prania brudnych pieniędzy. Sprawa między sądami różnego szczebla a prokuraturą toczy się od ponad dwóch miesięcy, a wczoraj, jak informuje Onet.pl, obrońcy Giertycha odwołali się od decyzji prokuratury – a sąd wczoraj przyznał im rację i uchylił wszystkie zastosowane przez prokuraturę środki. W ocenie sądu żaden z materiałów przedstawionych przez prokuraturę nie dowodzi winy Giertycha, począwszy od przedstawienia zarzutów Giertychowi, kiedy leżał w szpitalu i był nieprzytomny. Prokuratorzy twierdzili, że symulował, mimo że lekarze byli innego zdania, przedstawienie zarzutów nie zostało też zarejestrowane. W dodatku kilka godzin później śledczy ponownie spróbowali przedstawić mu zarzuty, co w ocenie sądu stanowiło pośrednie przyznanie, że poprzednio nie zrobili tego w sposób zgodny z prawem. A skoro podejrzanemu nie przedstawiono zarzutów, to nie można wobec niego zastosować środków zapobiegawczych.

Sąd uznał, że działania prokuratury w sposób rażący naruszyły prawo i były nieetyczne. Mecenas nie jest więc już podejrzanym w sprawie, chce natomiast złożyć zawiadomienie na prokuratorów, którzy wydali postanowienie o jego zatrzymaniu. Ma też nadzieję, że sędziowie, którzy wydali taki wyrok, nie będą mieli kłopotów – już trafili pod lupę zastępcy rzecznika dyscypliny, co zdaniem Giertycha jest zwykłym zastraszaniem.

Tymczasem poznańska Prokuratura Regionalna nie zamierza pogodzić się z porażką. Oto jej oświadczenie:

“W ocenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu decyzja sądu o uchyleniu środków zapobiegawczych wobec Romana G., podejrzanego o udział w wyprowadzeniu kilkudziesięciu milionów złotych ze spółki giełdowej Polnord, jest zagrożeniem dla prawidłowego toku i efektów postępowania.

Już następnego dnia po wstrzymaniu przez sąd wykonalności środków zapobiegawczych, polegających m.in. na zakazie opuszczania kraju, Roman G. wyjechał z Polski. Uniemożliwia prokuraturze wykonywanie zaplanowanych czynności procesowych, mając samemu możliwość wpływania na świadków i prawidłowy tok śledztwa. Wykorzystuje to m.in. poprzez swoją aktywność w mediach.

Roman G. od listopada bez usprawiedliwienia nie stawia się na przesłuchania w Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu, mimo wielokrotnych wezwań i przesuwanych terminów. Próba nawiązania z nim kontaktu telefonicznego zakończyła się przerwaniem połączenia, gdy telefonujący do podejrzanego funkcjonariusz wyjaśnił, że reprezentuje policję.

Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego każdy podejrzany jest obowiązany stawić się na każde wezwanie w toku śledztwa. Do obowiązków podejrzanego należy również powiadomienie organów ścigania o każdej zmianie miejsca pobytu trwającej dłużej niż 7 dni.

Łamanie tych obowiązków przez Romana G. jest naruszeniem prawa i w praktyce oznacza, że podejrzany ukrywa się przed organami ścigania”.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze