Franek Sterczewski rynki fot. FB

Poznań: Podwyżka opłat na rynkach. Miasto chce wykończyć handlujących?

Zmiana opłat na miejskich rynkach wywołała powszechnie oburzenie. Poseł Franciszek Sterczewski zwrócił się do spółki Targowiska o wyjaśnienie, bo jego zdaniem to nie żadne zmiany, tylko zakamuflowane podwyżki.

Przypomnijmy: jak informowaliśmy, spółka Targowiska wprowadziła nowe zasady opłat za stanowiska handlowe, deklarując, że ich cena w dużej mierze będzie zależeć od kupców, a konkretnie od tego, ile śmieci wyprodukują.

“Aby obniżyć koszty wywozu odpadów, spółka proponuje kupcom rzetelną segregację śmieci, szczelne zapełnianie pojemników na odpady (np. poprzez składanie i zgniatanie kartonów oraz opakowań przed wyrzuceniem ich do pojemników) oraz przede wszystkim stosowanie opakowań wielorazowych. Tylko takie działania mogą doprowadzić do obniżenia kosztów wywozu odpadów”.

Jednak zdaniem kupców to tłumaczenie jest tylko kamuflażem do wprowadzenia podwyżek, i to na takim poziomie, że wkrótce nie będzie ich stać na handlowanie. Zwrócili się po pomoc do posła Franciszka Sterczewskiego, który stwierdził, że podwyżka rzeczywiście jest drastyczna i sprawi, że stragan będzie droższy niż… sklep.
– Podwyżka oznacza, że za stragan na świeżym powietrzu będzie trzeba płacić ponad 2 tys. zł, czyli więcej niż za lokal w ogrzewanym budynku – tłumaczy poseł. – Przecież to absurd!

Poseł rozmawiał z wieloma handlarzami z Rynku Łazarskiego, którzy funkcjonują w tymczasowej lokalizacji za dawnym LO nr VIII przy Głogowskiej, którzy zapowiadają, że jeśli sytuacja się nie zmieni, to ich bankructwo lub opuszczenie rynku jest kwestią kilku tygodni.
– Wyobrażacie sobie Rynek Jeżycki, czy Wildecki bez handlarzy? – pyta retorycznie poseł.

Spółka Targowiska – administrator rynków – uzasadnia taką decyzję zmianami w polskim prawie dotyczącymi wywozu śmieci, a także tym, że… Chiny przestały przyjmować plastikowe odpady. Ten argument zdziwił posła jeszcze bardziej niż nowy koszt straganu, ale go nie przekonał.
– Nie zgadzam się na to, żeby bez żadnych konsultacji koszty przerzucać na handlarzy, zwłaszcza po kilku miesiącach epidemii, która znacznie obniżyła ich dochody – mówi zdecydowanie. – A przede wszystkim – trzeba rozmawiać! Dlatego zamierzam spotkać się z przedstawicielami spółki Targowiska i prosić o wyjaśnienia. Liczę na szybką reakcję władz miasta, a wszystkich zachęcam, żeby zamiast w supermarkecie robić sprawunki właśnie na jednym z 9 poznańskich ryneczków. Żadne polskie miasto, stolica, była czy tam obecna, nie ma tylu śródmiejskich rynków co Poznań. Dlatego powinniśmy dbać o ich rozwój i bronić jak niepodległości!

Do kupowania na poznańskich rynkach zachęcał, i to niejednokrotnie, także prezydent Jacek Jaśkowiak. Walczył o ich niezamykanie w czasie pandemii – jak o tym informowaliśmy. A na jeden z nich, Bernardyński, zaprosił nawet Rafała Trzaskowskiego podczas wizyty w Wielkopolsce. Wielokrotnie mówił też o tym, że rynki powinny być otwarte, bo to przecież miejsca pracy, z czego będą żyć handlujący, jeśli im się zamknie rynki?

No cóż, jeżeli będą musieli zrezygnować z handlowania na rynkach z powodu zbyt wysokich opłat, również stracą miejsca pracy. Najwyraźniej jednak u prezydenta wsparcie dla handlujących na rynkach kończy się tam, gdzie zaczynają się opłaty, które idą do budżetu miasta.

el

0 0 votes
Oceń artykuł
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze