karta PEKA fot. ZTM

Poznań: Od jutra zapłacimy więcej za przejazdy miejską komunikacją

1 lipca drożeją bilety jednorazowe, okresowe oraz przejazdy z tPortmonetką. Zarząd Transportu Miejskiego przekonuje, że płacący podatki w Poznaniu mniej odczują podwyżkę – ale i oni zapłacą sporo więcej.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

Czas na podwyżki cen biletów komunikacji jest wyjątkowo niefortunny – do wszystkich wad tego pomysłu, przed czym ostrzegał na przykład radny Paweł Sowa, jak informowaliśmy, doszła jeszcze pandemia. Wielu osobom drastycznie spadły dochody, wiele straciło pracę, w dodatku nie wszyscy spełniają kryteria pomocowe Tarczy antykryzysowej, więc muszą sobie radzić bez postojowego i zawieszonego ZUS. W takiej sytuacji każde 10 zł, które trzeba będzie wydać na dojazd, ma jeszcze większe znaczenie.

Koszt przejazdy wzrośnie średnio o 20-30 procent. 20 proc. więcej zapłacą osoby płacący podatki w Poznaniu. Ci, którzy tego nie robią – zapłacą 30 proc. więcej. Przykładowo bilet metropolitalny miesięczny na strefę A dla płacących podatki w Poznaniu będzie kosztował 119 zł – kosztował 99. Dla płacących podatki gdzie indziej – 149 zł, a poprzednio kosztował 115 zł.

Droższe będą też przejazdy z tPortmonetką za przystanki od pierwszego do siódmego. Za kolejne stawka pozostanie na obecnym poziomie. Nie będzie biletów 10-minutowych, zamiast nich pojawią się bilety 15-minutowe, za które zapłacimy 4 zł. Za bilet jednorazowy do 45 minut zapłacimy 6 zł. 69 zł będzie kosztował bilet 30-dniowy metropolitalny na trasę do 6 przystanków.

Uczniowie szkół podstawowych nie pojadą już za darmo, ale będą mogli kupić bilet roczny na przejazdy w strefach A+B+C+D za 60 zł. Także seniorzy, osoby, które ukończyły 65 lat, będą mogli kupić tańsze bilety – roczny będzie kosztował 90 zł. Przypomnijmy, że osoby, które ukończyły 70 lat, mogą jeździć za darmo.

Chcąc osłodzić tę gorzką pigułkę Zarząd Transportu Miejskiego przekonuje, że warto płacić podatki w Poznaniu, bo dzięki temu podwyżka nie będzie tak dotkliwa. “Cena Biletu Metropolitalnego na strefę A na 30 dni będzie niższa aż o 30 złotych od podobnego biletu bez ulgi metropolitalnej” – informuje ZTM. I tłumaczy, że podwyżki są niezbędne, zwłaszcza teraz, gdy liczba pasażerów miejskiej komunikacji spadła o 80-90 proc. w stosunku do początku marca, a więc i wpływy też. Natomiast koszty są na tym samym poziomie, a nawet wyższe, bo przecież ZTM remontuje torowiska, kupuje nowy tabor, buduje nowe linie – wszystko po to, by miejską komunikacją jeździło się szybciej, wygodniej i pewniej.

Trudno liczyć na dodatkowe pieniądze z budżetu miasta, bo miasto samo boryka się z problemami finansowymi z powodu pandemii koronawirusa. W ubiegłym roku miasto dołożyło do komunikacji miejskiej 331 mln zł, ale w tym na pewno będzie to co najmniej o 15 mln mniej. Co prawda premier Mateusz Morawiecki obiecał Wielkopolsce 10 mld zł podczas swojej wizyty w Poznaniu, ale ostatecznie Poznań może dostać w ramach pomocy samorządom 93, 5 mln zł, ale musi dopiero złożyć wniosek o te pieniądze w sierpniu.

Radny Paweł Sowa swego czasu przypominał sytuację z roku 2013, gdy – jak o tym pisaliśmy – wywindowano do tak absurdalnego poziomu (sieciówka kosztowała 107 zł), że pomimo podwyżki wpływy ze sprzedaży biletów spadły, bo po prostu ubyło klientów. Wniosek był jego zdaniem jeden: duże podwyżki skutkują spadkiem wpływów do kasy miejskiej, a nie wzrostem.
– Najdroższymi sieciówkami w Polsce nie przyciągniemy mieszkańców – mówił wówczas radny.

Cóż, wyniki lipcowej sprzedaży biletów pokażą, czy miał rację.

el, ZTM

Dodaj komentarz

avatar