Poznań: Naukowcy z AKO protestują przeciwko zapisom dokumentu „Polityki równościowej i antydyskryminacyjnej” UAM

Miasto Poznań Święty Marcin UAM fot. Sławek Wąchała

Wprowadza nowe rozumienie terminów prawnych, a także posługuje się pojęciami, których nie ma w polskim prawie. Po Młodzieży Wszechpolskiej teraz także członkowie AKO im. Lecha Kaczyńskiego zaprotestowali przeciwko „Polityce równościowej i antydyskryminacyjnej”.

Jak informuje Radio Poznań, członkowie Akademickiego Klubu im. L. Kaczyńskiego wystosowali w tej sprawie list do władz rektorskich. Zwracają w nim uwagę, że regulacje prawne mające chronić członków społeczności akademickiej przed dyskryminacją i mobbingiem już istnieją w prawie ogólnopolskim i są, zdaniem członków AKO, skuteczne. W związku z tym wprowadzanie dodatkowych i takich samych przepisów staje się przykładem tak zwanego „prawa powielaczowego” znanego z czasów komunistycznych.

„Aby uzasadnić potrzebę jego wprowadzenia, dokument ten narzuca nowe znaczenia i rozumienie terminów oraz rozwiązań prawnych, a także posługuje się kategoriami nieobecnymi w polskim porządku prawnym (takimi jak „tożsamość płciowa”, „osoba transpłciowa”, czy „mowa nienawiści”)” – czytamy w liście AKO. – „Jest to po pierwsze tworzenie rzeczywistości prawnej poza porządkiem prawnym Rzeczypospolitej Polskiej, a po drugie — działanie poza uprawnieniami władz uczelni publicznej. Przykładem takiego wprowadzania nowych elementów do polskiego ładu prawnego jest poszerzenie definicji molestowania seksualnego (III. § 3. 7.) przez wprowadzenie nieobecnej w prawie polskim kategorii molestowania za pomocą „werbalnych elementów”, podczas gdy polskie prawo zakłada tu jako konieczny kontakt fizyczny. Żadna instancja uniwersytecka nie jest uprawniona do wdrażania takich reinterpretacji”.

W dalszej części listu czytamy, że „Inne definicje wykroczeń i negatywnych zjawisk, podlegających procedurom dyscyplinarnym (III.3.1.-12), w proponowanym brzmieniu są tak szerokie, że mogą prowadzić do zakazu wygłaszania krytyki niektórych poglądów czy zachowań. Poprzez wprowadzenie obowiązkowych szkoleń antydyskryminacyjnych planuje się wręcz narzucenie środowisku akademickiemu określonego sposobu myślenia. Zakładanie, że członkowie tego środowiska nie rozumieją, czy źle pojmują ideę poszanowania drugiego człowieka sprawia, że zapis ten brzmi po prostu obraźliwie”.

Sygnatariusze listu zwracają też uwagę, że w czasach, kiedy powszechnie jest atakowana tradycja oraz religia chrześcijańska, w dokumencie nie podkreślono „równego traktowania” dla osób przyznających się do bycia religijnymi. „Dlaczego w punkcie III.5.2. nie przewiduje się „konsultanta ds. obrony zwolenników tradycji i religii chrześcijańskiej”? W czym gorsze jest atakowane obecnie, a często wręcz zwalczane chrześcijaństwo, od ruchu LGBT+ z punktu widzenia równości i walki z dyskryminacją?” – pytają członkowie AKO.

Wcześniej zastrzeżenia wobec dokumentu zgłaszała Młodzież Wszechpolska zarzucając, że dokument zawiera „chore i absurdalne” pomysły. Chodziło im również o zapisy dotyczące molestowania – w artykule czwartym, punkcie trzecim tej uchwały jest zapis, zgodnie z którym przykładem molestowania lub molestowania seksualnego mogą być umyślne używania niewłaściwego imienia lub zaimka w odniesieniu do osoby transpłciowej lub odwoływanie się do jej tożsamości płciowej.

Rektor UAM odpowiedziała obszernie na te zarzuty zwracając uwagę, że są całkowicie nieuzasadnione i zniekształcają sens projektu, którego celem jest podniesienie kultury organizacyjnej uczelni.
„Komentarze, które próbują sprowadzić zapisy dokumentu „Polityka równościowa i antydyskryminacyjna UAM” wyłącznie do kwestii związanych z problemami płci czy orientacji seksualnej, mijają się z duchem tego dokumentu” – napisała w odpowiedzi prof. Bogumiła Kaniewska, dodając, że celem powstającego dokumentu jest „poszanowanie godności każdego człowieka, każdego członka społeczności akademickiej bez względu na jego poglądy, przekonania, wyznanie, płeć, orientację seksualną, pochodzenie, wiek, stan zdrowia”.