szpital Polna fot. GPSK Polna

Poznań: Modlitwy na Polnej kontra protesty mieszkańców

Partia Razem zamierza zwrócić się do prezydenta Jaśkowiaka, by zablokował pikiety fundacji Pro Prawo do Życia przed szpitalem na Polnej. – Prezydent miasta nie ma narzędzi, które pozwalałyby takie akcje zablokować – wyjaśnia Jacek Jaśkowiak. – Od tego są organy państwa.

Od kilkunastu miesięcy działacze fundacji Pro Prawo do Życia zbierają się przed wejście do szpitala na Polnej, ustawiają banner z okrwawionym płodem i zaczynają odmawianie różańca przez megafon w intencji dzieci zabijanych w szpitalu podczas zabiegów aborcji.

Działacze fundacji mają zakaz wchodzenia na teren szpital, ponieważ ze względu na pandemię koronawirusa obowiązuje w nim zaostrzony reżim sanitarny. Czasami próbują złamać ten zakaz – o ostatniej próbie informowaliśmy, doszło podczas niej do zatrzymania działaczki Razem  – a czasami modlą się na chodniku ulicy Jackowskiego albo Polnej, co – ze względu na natężenie dźwięku – jest uciążliwe nie tylko dla pacjentek, ale też dla okolicznych mieszkańców.
– Do modlenia jest kościół, a nie ulica – mówi Michał Ber, mieszkający przy Jackowskiego. – Gdy oni tak stoją i zawodzą, okien nie da się otworzyć, telewizji oglądać, wszystko zagłuszą. Zrezygnowałem z wynajmu i w październiku się wyprowadzam, no bo nie da się wytrzymać, akurat ja mam wszystkie okna na ulicę.

Pani Marianna, także mieszkająca przy Jackowskiego, jest osoba wierzącą, ale jej również takie modlitwy się nie podobają. Uważa, że to wszystko na pokaz, a prawdziwej wiary tam nie ma i nazywa modlitwy “czystą hipokryzją”.
– Walczą przeciwko aborcji, a który przyjął pod swój dach kobietę w ciąży albo zaoferował pomoc, żeby mogła urodzić dziecko? – pyta. – Który pomógł matce z niepełnosprawnym dzieckiem albo takiej, co mąż ją porzucił i nie ma za co żyć? Ale to wymaga pracy, poświęcenia, serca do ludzi. Modlitwa jest łatwiejsza.

Działaczki partii Razem podczas ostatniej demonstracji przed szpitalem, o której informowaliśmy, zbierały także podpisy pod petycją do prezydenta Jacka Jaśkowiaka z apelem, by ukrócił te demonstracje. Petycja została doręczona prezydentowi.

Jednak Jacek Jaśkowiak już zapowiedział, że nie może zakazać fundacji modlitw przed szpitalem, choć osobiście uważa, że takie akcje nie powinny mieć miejsca.
– Prezydent miasta nie ma narzędzi, które pozwalałyby takie akcje zablokować – wyjaśnia. – Od tego są organy państwa i ja zawsze, na różnych polach, czy to podczas rozmów z politykami prawicy, czy przedstawicielami kościoła zabiegam o to, żeby nie eskalować pewnych emocji, żeby nie zachęcać do tego typu akcji, bo to niczemu nie służy. To, tylko wywołuje agresję po drugiej stronie i ten wzrost emocji i agresji nikomu nie jest potrzebny. Prosiłbym obie strony, żeby te emocje próbować wyciszyć.

Prezydent przypomniał, że gdy po mieście jeździła homofobiczna ciężarówka, władzom miasta częściowo udało się zablokować jej działanie, czyli wygłaszanie kłamliwych tez czy szczucia na mniejszości – ale działo się to w granicach prawa i kompetencji jednostek miejskich.
– Ja jestem zwolennikiem zachowania umiaru w tych wypowiedziach i chciałbym, żeby osoby, które prowadzą takie akcje, zaprzestały tego – zadeklarował. – Ale narzędzi, by im tego zakazać – nie mam.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze