Plac Kolegiacki Poznań fot. Sławek Wąchała

Poznań: Kontrola NIK w urzędzie miasta!

Inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli weszli dziś do Urzędu Miasta Poznania. Zamierzają skontrolować zarządzanie miejską przestrzenią, jeśli chodzi o reklamy w mieście.

Marcin Stefaniak, dyrektor poznańskiej delegatury NIK, zamierza sprawdzić, jak podało Radio Poznań, czy reklamy ustawione w mieście są legalne, a także czy działania miasta w zakresie uporządkowania chaosu reklamowego są właściwe i zgodne z prawem. Kontrola ma potrwać trzy miesiące i po tym czasie zostaną opublikowane jej wyniki.

Poznań ma poważny problem z nielegalnymi reklamami, co nie jest dla nikogo tajemnicą. Wiele nielegalnych realizacji przedstawia na bieżąco na swoim profilu „Gemela Poznańska”, czyli społecznik Tomasz Hejna. W 2021 roku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego skontrolował 129 reklam wielkoformatowych – aż 121 z nich wisiało bez pozwolenia nadzoru budowlanego, a kilka innych nie posiadało zgody Miejskiego Konserwatora Zabytków.

Jednak znacznie poważniejszym problemem są reklamy stojące bez zgody władz miasta w pasie drogowym lub na miejskich działkach – a w stosunku do których miasto nie podejmuje żadnych działań, by je usunąć i ściągnąć opłatę za zarabianie na kawałku miejskiego gruntu. Podczas marcowej sesji rady miasta poznańscy radni mieli się zająć przyjęciem uchwały krajobrazowej, ale punkt z nieznanych przyczyn został zdjęty z porządku obrad.

Przypomnijmy, że prace nad tą uchwałą trwają już od 5 lat – i nadal jej nie ma. A ten akt prawny mógłby rozwiązać problem nielegalnych reklam, zakazując ich stawiania poza ściśle określonymi lokalizacjami.

Co prawda złośliwi powiedzieliby, że w zasadzie teraz także nic nie stoi na przeszkodzie, by miejskie jednostki usuwały reklamy stojące bez ich zgody w pasie drogowym lub na miejskich działkach i naliczały opłaty za czas ich stania i czerpania zysków bez płacenia właścicielowi gruntu. Są przepisy, które im na to pozwalają. Wystarczyłoby więc po prostu sprawdzić, gdzie reklamy stoją nielegalnie – a później wysłać rachunek ich właścicielowi. Jednak z nieznanych przyczyn tak się nie dzieje.