Marcin Staniewski przed klasztorem dominikanów w Poznaniu

Poznań: Chcą zwolnienia prowincjała dominikanów. Za sprawę Pawła M.

– Ojciec Paweł Kozacki, prowincjał polskiej prowincji dominikanów, musi odejść – uważa Marcin Staniewski, lewicowy społecznik. Wystosował w tym celu pismo do nuncjatury apostolskiej i generała zakonu. Powodem jest sprawa Pawła M.

Przypomnijmy, że dominikanin Paweł M. jest oskarżony o liczne przestępstwa seksualne i gwałty swoich ofiar głównie we Wrocławiu, gdzie prowadził duszpasterstwo akademickie. Wcześniej ojciec Paweł M. przez wiele lat pracował w Poznaniu i także tu prowadził duszpasterstwo. Obecnie został aresztowany na trzy miesiące, a prokuratura nadal prowadzi dochodzenie.

Dominikanie wydali oświadczenie w tej sprawie, przepraszając ofiary Pawła M., oraz oferując im pomoc i wsparcie. Jednak zdaniem Staniewskiego to nie wystarczy. Uważa, że prowincjał zakonu – ojciec Paweł Kozacki jest nim od 7 lat – powinien stracić swoje stanowisko, ponieważ doskonale wiedział o działaniach Pawła M., ale nic z tą wiedzą nie zrobił. A to, że wiedział, nie ulega zdaniem społecznika wątpliwości: ojciec Kozacki był przez kilka lat redaktorem naczelnym wydawnictwa “W drodze”, objął też duszpasterstwo akademickie po Pawle M. w Poznaniu, gdy ten przeniósł się do Wrocławia, a także zorganizowaną przez niego Wspólnotę Świętego Dominika. Musiał wiedzieć.

– Poprzez naciski medialne, pod wpływem działań prokuratury dominikanie zaczęli coś pobieżnie robić, powołali komisję, która moim zdaniem nie będzie rzetelnie badać tej kwestii – uważa Staniewski. – Doskonale wiemy, jak Kościół wyjaśnia swoje seks-afery…

Dlatego postanowił złożyć oficjalny wniosek o odwołanie ojca Kozackiego z funkcji prowincjała, wysyłając informację także do generała zakonu i do nuncjatury apostolskiej, żeby również tą sprawą się zainteresowali.
– Będziemy też próbowali zainteresować prokuraturę sprawą tuszowania całej sprawy przez władze zakonu, co nie powinno mieć miejsca i co powinno być ukarane – podkreśla.

Zdaniem Staniewskiego to, że wiele osób wiedziało o całej sprawie, nie ulega wątpliwości.
– Nie ma możliwości, żeby ojciec Kozacki i jego współbracia o tym nie wiedzieli – uważa Staniewski. – Mówił o tym także pan Szymon Hołownia w wywiadzie, którego udzielił około tygodnia temu. On tam również przyznał, że jemu ta wiedza, a był związany klasztorem, jest znana. Dziewczyny we Wrocławiu od dawna o tym mówiły, ale wszyscy chcieli to tuszować.

Jednak co innego wiedzieć – a co innego mieć dowody. Dlatego wszystkie osoby, które mogłyby dużo opowiedzieć o działaniach Pawła M. powinny zostać przesłuchane. A takie osoby są, zdaniem Staniewskiego, także w Poznaniu.

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze