wiadukt Kurlandzka budowa fot. PIM

Poznań: Awantura o wiadukt przy Kurlandzkiej. Z policją w tle

Miasto zadecydowało o rozpoczęciu prac przy przebudowie wiaduktu w ciągu ul. Kurlandzkiej. Ale zaprotestowali mieszkańcy, którzy wskazują, że nie ma jeszcze zgody Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na jej rozpoczęcie.

Sprawa budowy wiaduktu od kilkunastu miesięcy budzi wiele emocji. Po jednej stronie konfliktu są mieszkańcy, którzy nie chcą się zgodzić na wycinkę drzew, co jest niezbędne, by można było postawić tam ekrany akustyczne. Po drugiej – Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która zadecydowała, że ekrany muszą tam stanąć, i miasto Poznań, które prowadzi inwestycję.

Mieszkańcy już wielokrotnie protestowali przeciwko decyzji RDOŚ nakazującej wycinkę około 80 drzew, napisali też skargę do GDOŚ, a ona, po rozpatrzeniu, uchyliła decyzję RDOŚ odmawiającą wszczęcia nowego postępowania środowiskowego i nakazała sprawę rozpatrzyć ponownie. Rozpatrywanie trwa, ale mimo że nowej decyzji jeszcze nie ma, to wykonawca nowego wiaduktu już rozpoczął tam prace budowlane.

“Roboty rozpoczęły się od frezowania nawierzchni wiaduktu, jak i fragmentów skrzyżowań ulicy Kurlandzkiej z Wiatraczną i Bobrzańską” – poinformowały Poznańskie Inwestycje Miejskie. – Wykonawca inwestycji rozpoczął również przygotowania do likwidacji kolizji z siecią podziemnego uzbrojenia pod przyszły układ drogowy. Wiąże się to z koniecznością wycinki drzew”.

I właśnie wycinka tych drzew zaalarmowała mieszkańców tak, że wezwali policję. Uznali, że wykonawca łamie prawo rozpoczynając prace bez posiadania decyzji środowiskowej.

Okazało się jednak, że niezupełnie. Wykonawca czekając na decyzję RDOŚ rozpoczął te prace, które wolno mu wykonać na podstawie posiadanych już zgód. Potwierdziła to policja, która po zgłoszeniu dokonała kontroli prowadzonych robót pod kątem nielegalnej wycinki drzew – i uznała wezwanie za bezzasadne z uwagi na posiadaną przez inwestora ważną decyzję. Wycinane były tylko te drzewa, które kolidują z przyszłym układem drogowym, bez której nie można byłoby przeprowadzić dalszych robót rozbiórkowych i budowy nowego obiektu.

– Posiadamy wszelkie niezbędne pozwolenia na realizację robót. Prace prowadzone są na mocy ostatecznej decyzji ZRID, czyli zezwolenia na realizację inwestycji drogowej. Usuwane są tylko drzewa kolidujące z inwestycją. W zamian nasadzimy nowe drzewa i krzewy. Ze względów bezpieczeństwa nie można wchodzić na plac budowy – wyjaśnia Grzegorz Bubula, wiceprezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie. – Fakt, że Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie (GDOŚ) uchylił postanowienie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu, odmawiające wznowienia postępowania dotyczącego wydania decyzji środowiskowej, nie oznacza, że należy wstrzymać prace. Decyzja środowiskowa nie została uchylona.

Jak od kilku tygodni przypominają władze Poznania, z rozpoczęciem prac nie można już było czekać, bo przetarg został rozstrzygnięty, wykonawca gotowy do wejścia na teren budowy i uniemożliwienie mu prac naraziłoby miasto na znaczne, opiewające na kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, roszczenia finansowe.

Na szczęście ekrany akustyczne udało się przesunąć i dzięki temu część drzew uda się uchronić przed wycinką.

PIM, el

1 1 vote
Oceń artykuł
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze