Parkowanie przed meczem w Poznaniu to nadal problem. “Widzimy regres zamiast zwiększenia aktywności”

Stadion Miejski fot. ZDM (zdjęcie ilustracyjne)

Od początku roku trwa walka z nielegalnym parkowaniem przy Enea Stadionie. Z jakim skutkiem? – Po wakacjach widzimy regres zamiast zwiększenia aktywności – mówi Włodzimierz Nowak, przewodniczący zarządu Rady Osiedla Grunwald Południe.

Przypomnijmy: problem z parkowaniem na Grunwaldzie jest poważny, bo miejsc parkingowych, na przykład w rejonie Rycerskiej czy Palacza, jest mało. Ale w czasie meczów to już prawdziwa tragedia, jak niejednokrotnie informowali nas mieszkańcy i radni. Kibice zastawiają skwery, zieleńce, wyjazdy z posesji, parkują na skrzyżowaniach. Mieszkańcy nie mogą wyjechać z własnych domów, nie mówiąc o zaparkowaniu samochodu, o szybkim dotarciu karetki czy straży pożarnej można zapomnieć.

“Poziom demoralizacji jest ogromny”

W marcu tego roku władze miasta podjęły decyzję, że na niektórych grunwaldzkich ulicach, tych najbardziej zatłoczonych, będą ustawiać szlabany, aby nie wjeżdżali na nie kibice. W rejonie będzie też pełniło służbę znacznie więcej patroli policji i straży miejskiej, by móc od razu reagować na przypadki parkowania niezgodnie z prawem.

W kwietniu Rada Osiedla Grunwald Południe poinformowała, że szlabany stały, ale efekt był, mówiąc delikatnie, taki sobie. Parkujący bez problemu wjeżdżali, gdzie chcieli, często omijając szlabany, a służby nie były szczególnie zainteresowane wręczaniem mandatów. Na uwagi radnych, że w tym miejscu parkować nie wolno, reagowali szyderstwami i wyśmiewaniem.
– Poziom demoralizacji (odrzucenia reguł obowiązującego prawa) jest ogromny – mówił wówczas Włodzimierz Nowak. – Jest skutkiem 20 lat niedostatecznej aktywności w egzekwowaniu prawa.

“Widzimy regres”

Radni jednak nie ustają w staraniach o usunięcie nielegalnie parkujących z ulic dzielnicy, zwłaszcza w czasie meczów. Niestety, z mizernym skutkiem.
– Jeszcze w czerwcu na spotkaniu poświęconym działaniom dla skłonienia kibiców do przyjazdów inaczej niż samochodem albo parkowania na parkingach w promieniu kilkuset metrów od stadionu, a nie na uliczkach Grunwaldu, prezydent Wiśniewski powtarzał deklarację, że nie zamierza rezygnować, że będzie dążył do uszczelnienia systemu, że będą kolejne coraz bardziej restrykcyjne i skuteczne działania od października – przypomina radny Nowak. – Była poprawa, silnie skupiona w jednym z dwóch najsilniej obciążonych obszarów, enklawie Abisynia (klin ulic Grunwaldzka/Bułgarska), w drugim z tych obszarów, enklawie Powstańczej (między Palacza i Jugosłowiańską) poprawy nie było wcale. Przede wszystkim wskazywaliśmy na silną korelację przestrzegania prawa z obecnością służb na ulicach w trakcie rozstawiania samochodów na uliczkach wewnątrz kwartałów. Jednak po wakacjach widzimy regres zamiast zwiększenia aktywności.

Radny przytacza przykłady z niedzieli 17 września, kiedy to na stadionie odbywało się Derby Poznania: “W tę niedzielę straży nie było widać, blokady nie zostały postawione tam, gdzie trzeba, więc chodniki były zastawione samochodami jak przed kwietniem. Dobrze, że z nielicznymi wyjątkami pieszy mógł przejść. Nie brakowało za to parkowania na zakazach, na przykład na Miecznikowskiej (nie wyłączając trawników) i Kasztelańskiej. Zmotoryzowani kibice nie oszczędzili też okolic skrzyżowań. Znaleźliśmy za wycieraczkami zaledwie kilka mandatów…
Widać, że wcześniejsza obecność służb mundurowych ma sens, mityguje piratów.
Najgorsze przeniosło się z Abisynii za miedzę: Bezczelne parkowanie na trawniku króluje na skwerze Gerarda Labudy. Tam służby nie docierają, choć to o rzut beretem od kluczowego skrzyżowania Bułgarskiej z Marcelińską.
W Enklawie Powstańczej, „tradycyjnie” panowała całkowita anarchia, jakby służby porządkowe nie istniały. Podobnie jak kodeks drogowy.
Należy też odnotować, że w niedzielę służby najwyraźniej nie pilnowały barierek, które powinny zagradzać ulice z tymczasowym zakazem wjazdu. Wszystkie barierki, które miałem okazje oglądać, stały sobie na trawnikach przez nikogo nie niepokojone. Konia z rzędem temu, kto wie, które kibice odstawili (bezkarność rozzuchwala) a których zwyczajnie nie postawiono w miejscach, gdzie powinny się znaleźć”.

Władze miasta widzą poprawę, ale…

Co na to władze miasta? Ich zdaniem doszło jednak do poprawy sytuacji, choć prace i analizy trwają dalej.
– Kwestia utrudnień podczas meczów na stadionie Lecha jest przedmiotem analiz i rozmów prowadzonych przez Miasto Poznań z Lechem Poznań, przedstawicielami służb i mieszkańcami – wyjaśnia Łukasz Dondajewski, Miejski Inżynier Ruchu. – W wyniku dotychczasowych uzgodnień określono pierwszy pakiet zmian, który wszedł w życie wiosną 2023 r. Pomimo poprawy sytuacji, strony wspólnie zdecydowały, że prace w tym zakresie należy kontynuować.

Jak informuje MIR, w ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie wszystkich zainteresowanych stron i teraz rady osiedli, które mają największy problem z parkowaniem kibiców, będą opiniować obecne propozycje dalszych obostrzeń związanych z dojazdem w okolice stadionu.
– Miastu szczególnie zależy na porozumieniu z Lechem Poznań w kwestii bezpłatnego transportu publicznego w ramach biletu na mecz, poprawy oferty PKP dotyczącej dojazdu koleją na mecze, zwiększeniu oferty parkingowej podczas meczu, a także zabezpieczeniu okolic stadionowych przed niekontrolowanym wjazdem i nielegalnym parkowaniem – podkreśla Łukasz Dondajewski. – Kolejne zmiany planowane są w przyszłym roku.

Podziel się: