Lech Poznań przegrywa kolejne spotkanie. Fatalna seria „Kolejorza”

Poznań Stadion Miejski fot. Sławek Wąchała

Piłkarze Lecha Poznań przegrali na swoim stadionie ze Stalą Mielec 0:2. „Kolejorz” po wakacjach w czterech spotkaniach zanotował tylko jedno zwycięstwo…

Po świetnym poprzednim sezonie, zakończonym zdobyciem mistrzostwa Polski, kibice liczyli, że Lech Poznań dobrze zaprezentuje się w europejskich pucharach, a w rozgrywkach ligowych będzie szybko gromadził kolejne punkty. Rzeczywistość niestety dość brutalnie weryfikuje te oczekiwania… Lech Poznań odpadł w fatalnym stylu z eliminacji do Ligi Mistrzów (wysoka porażka w dwumeczu z Karabachem Agdam) oraz przegrał walkę o Superpuchar Polski. Rywale w poprzednich spotkaniach byli jednak wymagający i fani „Kolejorza” mogli liczyć, że w spotkaniu ze Stalą Mielec poznaniacy zdobędą komplet punktów.

Trener Lecha do boju posłał pierwszy skład, a mimo to od 14′ minuty to piłkarze Stali Mielec prowadzili w Poznaniu. Goście skutecznie wykorzystali rzut z… autu. Piłka wleciała w pole karne Lecha i spadła prosto pod nogi Włazło, który nie miał problemów ze zdobyciem bramki. Lech miał przewagę w posiadaniu piłki, ale nie przekładała się ona na groźne sytuacje bramkowe. Te stwarzała sobie Stal Mielec i już w pierwszej połowie mogła zdobyć drugą bramkę, ale poznaniaków uratował Rutko zbijając piłkę na słupek. Lech odpowiedział podaniem Skórasia do Amarala, który powinien doprowadzić do remisu, ale został zatrzymany przez świetnie broniącego Mrozka (który jest wypożyczony do Stali z Lecha).

Od początku drugiej części gry poznaniacy naciskali coraz bardziej, ale nie potrafili zaskoczyć defensywy gości. Powoli rozkręcał się Amaral i Ishak, którzy w pierwszej połowie byli niewidoczni. I wtedy Stal zdobyła drugą bramkę. Wprowadzony minutę wcześniej na boisko Douglas przegrał walkę o piłkę z boku boiska, ta po chwili spadła przed pole karne Lecha, gdzie stał Domański. Zawodnik gości precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie.

Lechowi nie udało się zdobyć nawet jednej bramki w tym meczu. Wszystkie próby do końca meczu wyglądały podobnie – podanie do boku boiska i dośrodkowanie w pole karne. Tam piłki wybijali obrońcy rywali.

Poznaniacy po wakacjach odnieśli jedno zwycięstwo (dość szczęśliwe, w pierwszym meczu z Karabachem) oraz zanotowali trzy porażki. W czterech spotkaniach Lechowi udało się zdobyć zaledwie dwie bramki…

Podziel się: