Niels Frederiksen nie spał tamtej nocy. Duński trener Lecha przyznał to publicznie kilka dni później, na briefingu przed ligowym meczem: noc była ciężka, następny dzień jeszcze gorszy, a całe doświadczenie – okropne dla wszystkich. Nie szukał wymówek i nie zwalał winy na boisko. Po prostu powiedział, jak było.
Trudno się dziwić. Rzadko się zdarza, żeby drużyna wyjechała z Danii z wygraną 4:1 i tydzień później nie awansowała.
Trzy bramki zaliczki i pusty bak
29 lipca przy Bułgarskiej Aarhus zrobiło coś, czego prawie nikt nie zakładał. Duńczycy odrobili całą stratę, wygrali 4:1 i wyrównali dwumecz, a o awansie zdecydowała seria rzutów karnych – 4:3 dla gości. Mistrz Polski odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów w drugiej rundzie.
Zamiast rozpamiętywać, Lech pojechał do Krakowa. Trzy dni po tamtym wieczorze wygrał z beniaminkiem Wieczystą 2:1, po golach Yannicka Agnero i Allahyara Sayyadmanesha jeszcze przed przerwą. Nie było spokojnie – Lucas Piazon dał gospodarzom kontakt w drugiej połowie, a końcówka wyglądała jak seans zbiorowego wstrzymywania oddechu. Ale były trzy punkty. Czasem tyle wystarczy, żeby drużyna przypomniała sobie, że potrafi wygrywać.
Rywal z wyspy, gdzie stadion stoi pod górą
W czwartek o 19:00 na Bułgarską przyjeżdża KÍ Klaksvík, mistrz Wysp Owczych. Klub starszy od Lecha o niemal dwie dekady, założony na początku XX wieku, z 22 tytułami mistrzowskimi i siedmioma pucharami kraju. Duma archipelagu, pochodząca z miasteczka liczącego około pięciu tysięcy mieszkańców.
Trzy lata temu Farerzy zrobili coś, czego przed nimi nie dokonał żaden klub z Wysp Owczych: wyeliminowali Ferencvaros, potem po rzutach karnych szwedzkie Häcken i jako pierwsi w historii swojego kraju zapewnili sobie grę w fazie grupowej europejskich pucharów. To nie jest zespół, który przyjeżdża po pamiątkowe zdjęcie.
Tego lata KÍ odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów z Żalgirisem Kowno – po bezbramkowym remisie u siebie przegrał w Kownie 0:1. W lidze farerskiej zajmuje drugie miejsce, a 2 sierpnia pokonał B36 Tórshavn 2:0. Drużynę prowadzi Szwed, a w kadrze są Norwegowie, Duńczycy, a nawet Argentyńczycy. Lech jest faworytem – ale…
O co właściwie toczy się gra
Stawka jest konkretna. Zwycięzca dwumeczu wchodzi do fazy play-off Ligi Europy i – niezależnie od tego, co się w niej wydarzy – ma już zapewnioną jesienną fazę ligową Ligi Konferencji. Innymi słowy: kto wygra, ten gra w Europie po wakacjach.
Przegrany nie kończy przygody od razu, ale wchodzi na trudniejszą ścieżkę – czeka go czwarta runda eliminacji Ligi Konferencji z lepszym z pary Riga FC i ETO Győr, z pierwszym meczem w Poznaniu 20 sierpnia. Gdyby Lech przeszedł Klaksvik, w play-offie Ligi Europy zmierzyłby się z mistrzem Szwajcarii albo Islandii.
Rewanż zaplanowano na 13 sierpnia na Wyspach Owczych. To będzie pierwsza wizyta Kolejorza na archipelagu w historii klubu.
Gdzie oglądać
Pierwszy mecz w czwartek 6 sierpnia o 19:00 na stadionie przy Bułgarskiej. Transmisja w TVP 2 oraz bezpłatnie na stronie i w aplikacji TVP Sport, studio przedmeczowe od 18:25.
Frederiksen mówił po Aarhus, że jeśli drużyna będzie się nad sobą użalać, ucieknie jej reszta sezonu. W czwartek zobaczymy, czy trybuny przy Bułgarskiej wciąż mają ochotę w to uwierzyć – i czy pierwsze dziesięć minut wystarczy, żeby przestać myśleć o tamtej środzie.