Czy będzie więcej pociągów na trasie Poznań – Gniezno? „Jest niemiłosierny tłok”

pociąg, PKP fot. L. Łada

Koszmar, tragedia, ścisk – takie i o wiele gorsze określenia padają z ust pasażerów jeżdżących porannymi pociągami na trasie z Gniezna do Poznania. Urząd Marszałkowski zapewnia, że od 12 września będzie kursowało więcej wagonów i problem się skończy.

Tłok w pociągach z Gniezna, zwłaszcza tych, którymi można dojechać do Poznania do szkoły i pracy na 8.00 to nie jest nowa sprawa – już w ubiegłym roku, a także dwa i trzy lata temu pisaliśmy, że już w Pobiedziskach pasażerowie mają problem, żeby wsiąść do pociągu, a w Biskupicach czy Kobylnicy nie są w stanie wepchnąć się do zatłoczonego pociągu. Koleje Wielkopolskie obiecywały zmiany, ale – jak widać po ilości skarg – w tym roku frekwencja w pociągach znów zaskoczyła kolejarzy.

– Zaczynam lekcje o 8.00 rano, a jedyny teraz pociąg, którym mogę dojechać do Poznania na tę godzinę, wyjeżdża ode mnie z Biskupic o 6.50 – opowiada nasza nastoletnia Użytkowniczka Ania z Biskupic. – I muszę nim jechać, bo innego po prostu nie ma, żebym zdążyła na lekcje. No chyba że pojadę na przykład o 5.00 rano…

Problem polega na tym, że ponieważ to jedyny pociąg dla kilkuset innych osób, czekający na niego w Biskupicach często już nie są w stanie wejść do środka, bo nie ma miejsc.
– Jeszcze latem jechał pociąg kwadrans po siódmej i nie było tak źle – mówi mama Ani, która pracuje w Poznaniu i jeździ razem z córką, bo też zaczyna pracę o ósmej rano. – Ale teraz go nie ma i codziennie rano jest niemiłosierny ścisk. A przecież zbliża się sezon grypy i covidu!

Mieszkańcy Biskupic i pobliskiego Jerzykowa piszą skargi do Kolei Wielkopolskich i urzędu marszałkowskiego, który jest organem założycielskim spółki. Są oburzeni brakiem reakcji na skargi i brakiem kontroli na trasie – no bo przecież gdyby była, to spółka wiedziałaby, że od połowy trasy do pociągów nie da się już wsiąść.

Ale to się zmieni, jak zapewnił Radio Poznań Robert Pilarczyk, dyrektor Departamentu Transportu w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego. Już od 12 września skład tego newralgicznego pociągu zostanie wzmocnione o dodatkowy wagon EN76. To, zdaniem dyrektora Pilarczyka sprawi, że kłopoty z „niemiłosiernym ściskiem” się skończą i wszyscy pasażerowie wygodnie dojadą do Poznania.

Niestety, na uruchomienie dodatkowego pociągu rano, co zapewniłoby alternatywę pasażerom, na razie nie ma co liczyć. Trwa wymiana rozjazdów na tej linii – te prace prowadzi PKP PLK – co skutkuje ograniczona przepustowością do czasu zakończenia prac. Mają one potrwać do początku listopada, jest więc nadzieja, że przy korekcie rozkładu jazdy zaplanowanej na 6 listopada na trasie Gniezno – Poznań rano zacznie kursować dodatkowy pociąg. O ile Kolejom Wielkopolskim wystarczy taboru.