Lewica kandydaci do Sejmu 2019

“Jedynka” Lewicy komentuje odejścia: “Sądzę, że te emocje często są niepotrzebne”

Wbrew plotkom, które pojawiły się wczoraj o braku podpisów, te się znalazły i Lewica mogła zarejestrować swoje listy wyborcze w okręgu poznańskim.

O zamieszanie działacze Lewicy zgodnie obwiniali chaos komunikacyjny. Ten jest dość trudny do zrozumienia w tak kluczowej sprawie, jak zbieranie podpisów pod listami wyborczymi. Nikt też nie spodziewał się, że Lewica (formalnie SLD) z zebraniem podpisów może mieć problem. Udało to się nawet mniejszej Konfederacji, która w sondażach ma połowę poparcia lewicowej koalicji. – To jest jakaś plotka, fake news i szum komunikacyjny – tłumaczy Katarzyna Ueberhan, “jedynka” z poznańskiego okręgu. – Każda z organizacji odbierała te podpisy indywidualnie i gdzieś na końcu widocznie ta komunikacja zawiodła. Nie mieliśmy problemów z zebraniem podpisów. Lista została złożona.

Można mieć nadzieję, że najgorsze za Lewicą i teraz będzie ona mogła już się skupić na kampanii wyborczej. Ta w Poznaniu będzie prowadzona głównie przez trzy kobiety, które zostały “twarzami” ugrupowania: Katarzyna Ueberhan (Wiosna); Anna Wachowska-Kucharska (Razem) i Katarzyna Kretkowska (SLD) mają wepchnąć Lewicę ponownie do Sejmu.

Kluczowym słowem kampanii jest wrażliwość. Wrażliwość na wykluczonych, zmiany klimatyczne, nierówności społeczne… Do tego podkreślenie znaczenia edukacji, obietnice odchodzenia od energii węglowej i szeroko rozumiana walka o tolerancję. Lewica dotychczas niczym nowym nie zaskoczyła w tej kampanii wyborczej, ale uczciwie trzeba przyznać, że ma jeszcze trochę czasu na przedstawienie swoich propozycji.

Cieniem na hasłach Lewicy rzucają się relacje byłych działaczy tego ugrupowania. W ostatnim czasie z koalicji odeszło wielu działaczy, a kilku z nich w bardzo negatywnym świetle przedstawia relacje panujące wewnątrz partii. Jedna z byłych już działaczek z Poznania, twierdzi, że Lewica “daje władzę wątpliwym osobom, o słabej i skorumpowanej psychice, które nie zbudują żadnego zespołu tylko dlatego, że mogą położyć odpowiednie kwoty.”

– Przy tworzenie koalicji, również lewicowej, w której są organizacje polityczne z różnym dorobkiem i z różnymi osobowościami często dochodzi do napięć – tłumaczy ostatnie zamieszanie Katarzyna Ueberhan. – Jest to normalne i my, jako Lewica, jesteśmy otwarci na dyskusję i na ścieranie się różnych poglądów. Myślę, że ścieramy się w tych poglądach z powodzeniem, czego dowodem jest wspólny program.

Podobnych relacji i odejść było natomiast więcej. – Okazało się wbrew moim nadziejom, że to Wiosna okazała się najbardziej patologiczną partią w tej koalicji – pisał Mikołaj Pancewicz, były już działacz ugrupowania z Kalisza.

– Myślę, że były to słowa napisane w emocjach – wyjaśnia Katarzyna Ueberhan. – W sytuacji kiedy mamy koalicję i trzy ugrupowania, siłą rzeczy tych dobrych miejsc (na listach wyborczy – red.) jest mniej. Osobiście uważam, że do Sejmu można dostać się z każdego miejsca. Sądzę, że te emocje często są niepotrzebne. Warunkowanie takim czy innym miejscem, działania lub braku działania w strukturze, nie wydaje mi się właściwym podejściem.

Dodaj komentarz

avatar