Władimir Putin fot. pixabay

Wojna na Ukrainie trwa. Czy Putin wyjechał z Moskwy?

Według informacji podanej przez Riho Terrasa, europarlamentarzystę z Estonii i byłego dowódcę wojsk obrony kraju, który powołuje się na informacje ukraińskiego wywiadu, Władimira Putina nie ma w Moskwie. Jest w bunkrze na Uralu.

„Putin jest wściekły, myślał, że cała wojna będzie łatwa i wszystko będzie załatwione w 1-4 dni” – napisał Riho Terras na Twitterze, jak informowaliśmy. I dodał, że razem z nim są oligarchowie, „żeby nikt nie uciekał”.

Jak informuje poniedziałkowy „Bild”, Putin „jest wściekły i zaskoczony oporem Ukrainy”, bo liczył, że wojna będzie szybka i łatwa, a tymczasem opór Ukrainy przekroczył wszelkie oczekiwania, mimo rzucenia dwóch trzecich sił przeznaczonych na te inwazję. Rosyjskie media prorządowe jak Sputnik twardo utrzymują, że Putin jest w Moskwie, publikując kolejne zdjęcia z rozmów z ministrem obrony czy wizyty w agencji kosmicznej.

Jednak według Riho Terrasa Putin opuścił Moskwę. Ma przebywać „w bezpiecznym miejscu” na Uralu, a razem z nim są oligarchowie. Żeby nie uciekli, Putin zatrzymał nawet ich prywatne samoloty. „Jest wściekły, myślał, że cała wojna będzie łatwa i wszystko będzie zakończone w ciągu 1-4 dni. Rosjanie nie mieli planu taktycznego. Wojna kosztuje ich ok. 20 miliardów dolarów dziennie” – napisał Terras.

„Bild” przypomina, że wiele faktów z wystąpień Putina budziło wątpliwości co do jego miejsca pobytu, wiadomo też, że nagranie wideo i czwartkowe wypowiedzenie wojny przez Putina były nagrane w poniedziałek. Może to więc rzeczywiście oznaczać, że Putin jest poza Moskwą, na przykład w bunkrze na Uralu, w którym swego czasu przebywał Stalin.

Według gazety, ostatnie zdjęcia Putina, które pozwalały określić jego miejsce pobytu, były zrobione 25 lutego podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Rosji w Moskwie. Kolejne zdjęcia i nagrania nie zawierały nic, co mogłoby pomóc w określeniu, gdzie się znajduje.

Według Terrasa Rosjanom już brakuje broni, bo do jej produkcji są potrzebne dostawy surowców zza granicy, a teraz ich nie ma. Rosja nie zrobiła zapasów, bo nie liczyła się z długą wojną. Fabryki na terenie Rosji, jak zakłady w Tule, produkują tylko amunicję i karabiny. Jeśli Ukrainie uda się wytrzymać 10 dni, to Rosjanie będą musieli zacząć negocjacje, bo zabraknie im broni i pieniędzy. Dlatego sieją dezinformację i panikę, również w krajach ościennych, bo to ich obecnie główna i najbardziej skuteczna broń.

Źródło: Onet