wilki fot. worldinMyEyes, pixabay

Wielkopolska: Coraz więcej wilków w regionie. Czy mamy się bać?

Widuje się je nawet w samym Poznaniu, w pobliżu Puszczy Zielonki czy Wielkopolskiego Parku Narodowego. Mieszkańcy się denerwują, ale leśnicy twierdzą, że z takiego sąsiedztwa należy się tylko cieszyć.

Wilki można coraz częściej spotkać w wielkopolskich lasach – można powiedzieć, że obecnie zamieszkują praktycznie każdy większy kompleks leśny na terenie naszego województwa. Wilcze grupy rodzinne na stałe zamieszkują Puszczę Notecką, Puszczę Drawską, Puszczę Zielonkę czy Bory Krajeńskie.

Rok temu na przykład zwierzęta były widziane pomiędzy Mosiną, Śremem a Czempiniem, pod Pniewami naliczono watahę liczącą aż 16 drapieżników. Spora watahę zauważyli myśliwi w samym Poznaniu, w okolicach Darzyborskiej. Z uwagi na duże zdolności migracji wilki można spotkać również poza zwartymi kompleksami leśnymi. Szczególnie młode osobniki opuszczające swoje grupy w poszukiwaniu partnerów i nowych terytoriów, mogą pojawiać się także w obszarach mozaiki pól uprawnych i lasów.

To cieszy, bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu wilk w Polsce był na granicy całkowitego wyginięcia. Wpisano go nawet do Czerwonej Księgi Zwierząt. Po wieloletnich staraniach udało się go jednak odratować i dziś wg Dyrektywy Siedliskowej Unii Europejskiej jest gatunkiem priorytetowym. Zgodnie z tym przepisem dla ochrony gatunku tworzy się specjalne obszary ochrony siedlisk w ramach sieci Natura 2000, mimo to sytuacja tego gatunku nadal jest – jak stwierdza Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska – niepewna, a głównym zagrożeniem dla tego drapieżnika jest człowiek.

Sąsiedztwa wilków nie należy się obawiać – to powód do radości, zwłaszcza dla okolicznych rolników. Wilki są pożyteczne i spełniają bardzo ważną rolę w przyrodzie. Polując regulują liczebność zwierzyny łownej, a to, co zostawiają, stanowi pokarm dla wielu mniejszych zwierząt. Drapieżniki są sprzymierzeńcami zarówno leśników, jak i rolników, bo polując na ssaki roślinożerne, przyczyniają się do ograniczenia szkód wyrządzanych przez jelenie i sarny w uprawach. Z kolei polując na bobry pomagają w walce z podtopieniami pól i łąk.

Specjaliści rozprawiają się także z mitem wilków atakujących ludzi i zwierzęta hodowlane. Słynne wilki ze Szczepankowa, które atakowały domowe psy i koty, robiły to dlatego, że były chore, zarażone świerzbowcem i wybierały najłatwiejszy sposób polowania, jako że sarny czy zająca nie byłyby w stanie upolować. Czasami ten sposób polowania wybierają też młode wilki z rozbitych rodzin – gdy wilczy rodzice zginą, młode, aby przetrwać próbują polować na zwierzęta gospodarskie, zwłaszcza te łatwo dostępne. Bywa też, że winę ponosi człowiek, dokarmiając dzikie zwierzęta albo pozostawiając niezabezpieczone resztki jedzenia w śmietnikach. Zwierzęta łatwo się przyzwyczajają do korzystania z darmowych stołówek, choć w Poznaniu i okolicach ten kłopot częściej sprawiają dziki.

Ale ogółem zwierzęta hodowlane to zaledwie 2-3 proc. wilczej diety – w Polsce to około tysiąca sztuk rocznie. Para wilcza poluje głównie na zwierzynę łowną – przekonuje GDOŚ. A jak podaje Stowarzyszenie dla Natury “Wilk”, co najmniej od II wojny światowej, w Polsce, nie było śmiertelnego ataku wilka na człowieka. Za to co roku ponad 140 wilków jest nielegalnie zabijanych z broni palnej, a trzeba jeszcze doliczyć te, które giną potrącone przez samochody.

Skoro jest ich tak dużo, łatwo może się zdarzyć, że będąc na spacerze w lesie zobaczymy właśnie wilka. Jak się zachować? Przede wszystkim nie należy reagować nerwowo. Wilk z natury jest płochliwy, unikający kontaktu z człowiekiem. Gdy zorientuje się, że ma przed sobą drapieżnika groźniejszego niż on sam – z reguły ucieka. Inaczej wygląda sytuacja z psem – tu może dojść do ataku, dlatego tak ważne jest trzymanie psów na smyczy podczas spacerów po lesie.

Źródło: UMP